Zingo czyli strzał w 10!

Posiadamy grę o nazwie Zingo. Kto nie zna, temu podpowiadam – to taka gra w Bingo, ale z superanckim podejściem do tematu losowania. Otóż, mamy takie fajowe pudełeczko, które się przesuwa i ono wypluwa dwa żetoniki, a jeśli nie są potrzebne to wrzuca się je spowrotem, ale z uwagi, że wszystko jest w stosikach, niepotrzebne będą ostatnimi, które znowu się pojawią. Wcześniej zdążymy skończyć grę. Zauważyłam jednak, że sama czynność losowania jest wyjątkowo lubiana przez maluchy :)zingo

Nasza gra oczywiście zakupiona została za bezcen bo jest w języku angielskim. Wersja polska w tym przypadku występuje, ale ja dałam 15 złotych zamiast 70 zł, co uważam za duży zysk. Poza tym, moje dziecię jest już na tym etapie, że nie musimy ćwiczyć polskiego słownictwa, bo zarówno mówi jak i czyta, więc szybko mogłaby się znudzić. Zatem wybór padł na wersję angielską.zingo

W naszym domu kładziemy spory nacisk na naukę języka, więc przemycamy naukę, kiedy się tylko da. Na szczęście podatny grunt, mała chętnie się uczy i powtarza słówka, więc w tym przypadku Zingo okazało się bardzo pomocne. Niestety oryginalne słownictwo troszkę ubogie i bardzo bazowe, co przestało nam wystarczać. Postanowiłam zatem sprawdzić, jak wygląda kwestia modyfikacji gry.

Gra składa się z 70 kafelek, które chociaż są dwustronne to prezentują dokładnie te same obrazki z obu stron – wydaje się to dużym marnotrawstwem miejsca. Wykonałam zatem nowy zestaw do gry i zwyczajnie przykleiłam go z jednej strony żetonów. Przygotowanie gry ogranicza się do ułożenia żetonów w pojemniku dobrą stroną do góry, co nie nastręcza żadnych trudności.zingo

Wykonałam jednak dwie wersje gry i tu kilka szczegółów, jeśli ktoś chciałby sobie wydrukować i zrobić podobnie.

Mamy dwa zestawy: słowa codziennego użytku oraz zwierzęta. Każdy zestaw zawiera 4 plansze do gry. Z matematyki wiemy, żeby wszystkie pola zostały zasłonięte, potrzebujemy 36 kafelek, więc dwóch brakłoby, żeby zrobić dwa zestawy. Dlatego też w pierwszym zestawie cztery żetony są częścią składową drugiego zestawu (mogłyby być tylko dwa, ale w sumie tak mi wyszło). Moje dziecię uwielbia szczeniaczki i kociaki, więc w pierwszym zestawie mamy dwa pieski i dwa kotki. Jeżeli chcemy grać w wersję ze zwierzątkami, po prostu trzeba te pieski i kotki też uwzględnić w stosikach. Wygląda to mniej więcej tak, że przed każdą grą rozdzielamy żetony na dwie grupy, np. potrzebne do gry (te bez zwierzątek plus pieski i kotki) oraz pozostałe (wszystkie zwierzęta bez kotka i psa). Jako, że kotki i pieski są „przechodnie”, dwa oryginalne żetony w ogóle nie mają naklejek.zingo

Trzeba przyznać, że gra powróciła do łask, a poza tym lepiej wygląda :) Stała się nagle bajecznie kolorowa, żywa, wciągająca. Poziom trudności jest zbliżony do oryginalnego, więc maluchy nadal mogą grać, aczkolwiek przy trzech graczach pewna doza refleksu jest potrzebna, bo te same obrazki występują na dwóch, a nawet trzech kartach jednocześnie.

Z kwestii pozostałych, naklejki wydrukowałam na etykiecie biurowej i zalaminowałam jednostronnie. Karty do gry są dwustronne, tj. jeden zestaw wydrukowałam na kartonie, drugi na etykiecie samoprzylepnej i nakleiłam na karton z drugiej strony, a dopiero potem zalaminowałam. Oszczędność miejsca i laminatu.zingo

Oczywiście, jeśli ktoś nie posiada gry Zingo, może sobie zrobić klasyczne bingo przy użyciu naszych pliczków i też będzie fajnie.

Pliczek do pobrania -> klik

Similar posts

Zapisz się na newsletter

This website is using the http://www.seowizard.org/ wordpress plugin.