Tańcowała igła z talarkami

W ramach naszego edu-boxa stworzyłam zabawę z talarkami – takie swego rodzaju drewniane liczydło – klik. Wielobarwne dyski zachęcają do zabawy na przeróżne sposoby. Wymyśliłam jednak jeszcze jedno zastosowanie talarków, jednak takie, które wymaga dodatkowego narzędzia, stąd osobny post.nawlekanie

Nasze talarki mają w środku otworek, który aż prosi się o kolejne wykorzystanie. Tak stworzyłam drewniane korale, zabawę dla jeszcze mniejszych członków rodziny. Uwielbiam, gdy nasze zabawki są wszechstronne :) Nawlekałyśmy już piankowe kształty i koraliki i makaron, teraz przyszła pora na surowiec prosto z drzewa.

Nasze talarki są drewniane, więc zapewniają fajne wrażenia dotykowe. W większości udało mi się zachować korę, więc struktura dysków jest zróżnicowana, chociaż w miejscach, w których coś odstawało, fragmenty oderwałam i oszlifowałam. Nie chciałam, aby mała sobie coś wbiła, a do tego mam większą gwarancję, że po zabawie nie zostanie mi pył drzewny czy drobinki kory. Więcej info o przygotowaniu talarków tutaj.

Do zabawy wykorzystałam także naszą drewnianą igłę i nitkę, która pojawi się jeszcze zapewne nie raz.


Potrzebne materiały:

  • drewniany profil
  • sekator lub piła do drewna
  • temperówka
  • wiertarka/wkrętarka z odpowiednim wiertłem
  • imadło lub blok styropianu itp.
  • papier ścierny
  • klej, nawet typu Kropelka
  • sznurek

Wykonanie:

  1. Kupujemy drewniany profil, np. na dziale drzewnym w OBI. Profil powinien mieć średnicę odrobinę mniejszą niż otworki w talarkach, więc wszystko zależy od czego zaczynamy pracę. Nasze talarki już istniały, więc profil dopasowałam odpowiednio.
  2. Docinamy profil na długość – jego mała średnica pozwala na użycie zwykłego sekatora. Długość odcinka w zależności od naszych potrzeb. Nasza igła ma 3 cm.
  3. Jeden koniec drewnianego odcinka szlifujemy papierem ściernym, aby wyeliminować ewentualne drzazgi.
  4. Drugi koniec ostrzymy. Taki profil jest dość miękki, więc do zaostrzenia można wykorzystać zwykłą temperówkę do kredek. Zalecam wykonać zwężenie, ale nie szpic – ostatecznie nie chcemy, aby dziecko sobie tą naszą igłę wbiło. Ewentualnie jeśli uzyskamy zbyt ostry koniec, można go odciąć sekatorem i delikatnie spiłować papierem ściernym.nawlekanie
  5. Po stronie niezaostrzonej wykonujemy otwór. Można skorzystać z imadła, chociaż tak cieniutki patyczek można w nim szybciej zgnieść. Ja trzymałam go zwyczajnie w ręce i wbiłam częściowo w styropian, aby go troszkę ustabilizować. Otwór wykonujemy cieniutkim wiertłem, ale na upartego można nawet gwoździem bo patyczek jest dość miękki. Wgłębienie ma posłużyć do mocowania sznurka. Oczywiście można też sznurek zamocować odrobinę inaczej, tj. tak jak w klasycznej igle, otwór wykonać nie na końcu w głąb, ale na końcu na wskroś. Różnica jednak jest też taka, że w ten sposób zwiększa się całkowita średnica igły, więc i otwory w talarkach muszą być większe, aby igła z nitką przeszły.
  6. Jeśli mocujecie nitkę jak ja, do powstałego zagłębienia napuszczamy kropelkę lub dwie kleju, a następnie wkładamy sznurek. Z uwagi na małą średnicę otworu względem sznurka, można go wcisnąć używając tego samego wiertełka lub wykałaczki. Zależy nam na porządnym i głębokim wsadzeniu końcówki. Jeśli kleju będzie sporo, możecie się spodziewać, że sznurek nim przesiąknie, może nawet na tyle, że zesztywnieje minimalnie powyżej patyczka, stąd uwaga na palce, aby sobie ich nie skleić. Dla nas to nawet z korzyścią, bo raz, że dobrze się trzyma (napęczniał w otworze) to dodatkowo wydłuża naszą igłę.nawlekanie
  7. Odmierzamy stosowną długość sznurka i odcinamy. Ja nie robiłam go zbyt długiego, bo nie zależało mi na możliwości nawleczenia wszystkich talarków jednocześnie. Bałam się troszkę, że dzieciątko nie będzie w stanie opanować tak długiego sznurka, będzie się plątać, a nawlekanie talarków na jego koniec będzie zbyt nudne.
  8. Na końcu sznurka nawlekamy koralik i robimy węzełek. Ja po zrobieniu węzełka również nasączyłam go delikatnie klejem, a następnie pociągnęłam z całej siły, aby węzełek maksymalnie schował się w otworze koralika. Ma to znaczenie dla mnie właściwie tylko estetyczne, bo nie wpływa znacząco na funkcjonalność igły. Może jedynie sprawia, że koralik sam w sobie nie jest atrakcją bo nie porusza się po nitce, ale to dobrze, bo nie odciąga w ten sposób uwagi od zasadniczego zadania.nawlekanie

Oczywiście jak zawsze przed przekazaniem zabawki dziecku upewnijcie się, że wszystkie elementy są dobrze umocowane, a jeśli macie wątpliwości, wybierzcie alternatywny sposób mocowania sznurka. Zastosowany przeze mnie wydaje się działać i nawet przy mojej próbie wyrwania sznurka z igły bądź koralika, nie udało mi się to, więc nie sądzę, aby nasza zabawka stanowiła zagrożenie zadławieniem. Jednak te dwa elementy są drobne, więc przy maluchach zalecam ostrożność.nawlekanie

Similar posts
  • Anna Wróblewska-Bielec

    super pomysł.

    • http://www.lilioweprojekty.pl Liliowe Projekty

      Bardzo dziękujemy :) Nasza igła już jutro pojawi się ponownie :)

This website is using the http://www.seowizard.org/ wordpress plugin.