Motylem jestem…

Jakiś czas temu usłyszałam, że firma Disney ma w swojej ofercie farby. I nie chodzi tutaj o farbki szkolne, ale zwyczajne farby do dekoracji pokoju dziecinnego. Farby podzielone są na kategorie oznaczone postaciami ze swoich bajek, więc mamy m.in. serię Myszki Minnie (kolory o nazwach np. „Kocham róż”, „Rękawiczki Minnie” czy „Urocza Daisy”), serię Księżniczek Disneya (np. „Walc o północy”, „Najpiękniejsza z nich wszystkich”, „Śpiąca królewna”), ale także wersje chłopięce i tu np. Potwory i Spółka proponują kolory o nazwach „Futro Sulleya”, „Skrzypiące drzwi” czy „Włochaty strach”. Marketingowo, genialne! Która młoda mama jest w stanie oprzeć się farbie firmowanej przez Disneya o nazwie „Rumieniąca się księżniczka”? :)

Generalnie w USA, inaczej niż w Polsce, producenci farb zostawiają w sklepach wzorniki kolorów w postaci tzw. paint chips. Są to pojedyncze paski papieru z kilkoma odcieniami danej farby. Klient może sobie taki pasek wziąć do domu, przyłożyć do ściany i wybrać, jaki kolor będzie mu pasował. Wzorniki są dla klientów darmowe (chociaż sklepy często za nie płacą producentowi). W Polsce, jeśli dobrze się orientuję, można nabyć cały wzornik w postaci książeczki za kilkadziesiąt złotych. My podczas remontu pożyczaliśmy wzornik od kolegi, który pożyczył od kolegi, który pracuje w sklepie, bo nikt prywatnie takiego przecież nie kupi. Firma Disney również przygotowała swój wzornik, a były to prostokątne kartoniki w kolorze ecru, na środku których widniał kontur głowy Myszki Miki w odpowiednim kolorze. Prze-u-ro-cze! Tego samego zdania było wiele amerykańskich mam, które tworzyły przeróżne gry i zabawy z użyciem tych wzorników, co po części przyczyniło się do wycofania ich ze sklepów.. Ostatecznie, który producent chce, aby klienci zabierali ze sklepów wzorniki farb, których i tak nie kupią? Który sklep chce narażać się na straty? (Swoją ścieżką, inni producenci farb nadal dostarczają swoje wzorniki do sklepów, a te nadal są wykorzystywane do rękodzieła…).

Po tym długim wstępie – sedno sprawy. Widziałam zdjęcie takich mysich wzorników, które zostały wykorzystane do nauki kolorów. Ot, prosty sorter polegający na układaniu spinaczy na głowie Myszki Miki. Nie mieszkam w USA, wzorniki wycofane, kłopot… Zainspirowana jednak, postanowiłam zrobić coś podobnego, choć innego. Zuzia wprawdzie jest powoli za duża na sortowanie, ale nadal jednak sorter się przydaje z uwagi na ćwiczenie motoryki małej. Niedługo jednak zabawka zmieni właściciela..motylki-11


Potrzebne materiały:

– plastikowe opakowania po szamponach, odżywkach itd. lub sztywny karton

– samoprzylepny papier kolorowy

– arkusz magnetyczny samoprzylepny

– nożyczki

– szablon lub wzór do odrysowania, ewentualnie maszynka do wycinania

– dziurkacz

– nitownica (opcjonalnie)

– otwierane kółko lub łańcuszek

– kolorowe spinacze


Wykonanie:

  1. Sklepowe wzorniki były kartonowe. Ja postanowiłam swoje wykonać z plastiku, aby dłużej wytrzymały. Wycięłam je z białych opakowań, jak np. Head & Shoulders. Plastik jest dość gruby i sztywny, więc się świetnie nadaje. Na dodatek ładnie pachnie! Nieważne, ile razy się go umyje, i tak zapach pozostaje.motylki-1
  2. Na arkusz magnetyczny samoprzylepny o grubości 0,7mm nakleiłam prostokąty (plus minus) samoprzylepnego papieru kolorowego w kolorach, jak moje spinacze. Mam zatem 5 kolorów: żółty, czerwony, zielony, niebieski i różowy.
  3. Z każdego prostokącika wycinamy odpowiedni wzór. Mogą być wszystkie takie same, mogą być różne. Ja zrobiłam motylka. Jeżeli mamy maszynkę do wycinania, można się nią posłużyć – ułatwia to życie zdecydowanie! Jeśli nie, też się da. Można posłużyć się szablonem, można wydrukować i wyciąć interesujący nas kształt. Można nawet wykorzystać metalową foremkę do ciastek i uderzając w nią tłuczkiem, odcisnąć kształt, który następnie wytniemy nożyczkami 😉motylki-2
  4. Gotowy element przyklejamy do naszego prostokącika. Arkusz jest samoprzylepny, więc nie wymaga to dodatkowego klejenia.
  5. W rogu każdej karty robimy dziurki. Plastik nie musi być dodatkowo zabezpieczany przed rozerwaniem, więc można tak zostawić. Jeśli mamy nitownicę, dziurkę można przyozdobić nitem.motylki-4
  6. Komplet kart do sortowania można połączyć rozpinanym metalowym kółkiem do albumów lub kluczy, albo łańcuszkiem. Takie łańcuszki często wykorzystywane są do przypinania metki i informacji o produkcie do spodni czy butów.. Nigdy ich nie wyrzucam, bo nadają się właśnie do takiego celu…Podróżny sorter
  7. Do każdej karty dodajemy kolorowe spinacze.Podróżny sorter

Z uwagi na drobne elementy, przy mniejszych dzieciaczkach zalecam nadzór podczas zabawy.. A zabawa prosta: kolorowe spinacze układamy na rozłożonych kartach. Magnes sprawi, że nie będą się tak łatwo przesuwać, utrzymają się nawet przy postawieniu karty pionowo. A jeśli nie chcemy kłaść, możemy zachęcić dziecko do przypinania spinaczy do krawędzi kart. To jest etap Zuzi. Założenie spinacza wcale nie jest takie proste! A co najważniejsze, jest to jedna z tych zabawek, które spokojnie nadają się do torebki. Mała, lekka, tania, z walorem edukacyjnym, inna niż wszystkie, własnoręcznie zrobiona, czego chcieć więcej? :)

Similar posts
  • da-nutka.blogspot.com

    Ale się cieszę że odkryłam tego wspaniałego bloga!!wspaniałe pomysły, piękne, estetyczne wykonanie pomocy no i śliczne zdjęcia:) to wszystko zachęca mnie do powrotu tutaj:) pozdrawiam

    • http://www.lilioweprojekty.pl Liliowe Projekty

      Baaaardzo dziękuję! Bardzo mi miło, że mogę komuś chociaż odrobinkę rozjaśnić dzień! Pozdrawiamy cieplutko w te zimne dni :)

Zapisz się na newsletter

This website is using the http://www.seowizard.org/ wordpress plugin.