Magnetyczne przesłanie z lodówki

Tym razem króciutki wpis o naszym nowym alfabecie. Skoro mam już wykrojnik do literek (oczywiście bez polskich znaków, o losie…) to wykorzystuję go maksymalnie. Postanowiłam zorganizować Zuzi zabawę w szukanie literek w naszym jesiennym pudełku sensorycznym (więcej tutaj). Alfabet nie mógł być za malutki, więc wszystkie nasze koraliki odpadły na wstępie. Mogłam wykorzystać nasz kamienny alfabet, ale żal mi było kamieni (jeszcze by się zniszczyły od całego tego gmerania w nasionach).

Postanowiłam, zatem, zrobić zestaw literek właśnie do tego celu. Do głowy przyszła mi pianka, ale początkowo pomysł upadł, bo pianka jest bardzo cienka i delikatna. Przypomniałam sobie jednak, że posiadam piankę samoprzylepną, a dwa arkusze sklejone razem to już akceptowalna grubość. A gdy już miałam wycinać literki stwierdziłam, że w sumie można upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu i na koniec dodałam samoprzylepny arkusz magnetyczny. Powstała kanapka: pianka samoprzylepna-pianka bez kleju-arkusz magnetyczny samoprzylepny, ale zawsze można zamienić (w zależności, co mamy w domu) i zrobić: pianka samoprzylepna-pianka samoprzylepna-arkusz magnetyczny bez kleju. Tak czy inaczej, grubość i odporność na zużycie wzrosły, a teraz mamy całkiem przyjemny w dotyku zbiór magnesików na lodówkę.Magnetyczny alfabet

Literki są kolorowe (dwie warstwy w różnym kolorze dodają literkom uroku). Są miłe w dotyku, nie za małe, a co najważniejsze, zawsze można dorobić więcej :) W tej chwili mamy dwa komplety. Wykrojnik niestety bez polskich liter, więc wszystkie ogonki są oddzielnie (zrobione z przecinków), co też w sumie nie jest złe, bo za miast dwóch literek A i Ą, mamy cztery A, tak na wszelki wypadek :)Magnetyczny alfabet

Aby zapoznać Zuzię z naszymi literkami przygotowałam małą zabawę. Cały nasz alfabet ułożyłam w kolejności w jednym wierszu. Drugi zestaw literek wymieszałam i umieściłam poniżej. Poprosiłam dzieciątko, aby stworzyło pary. Dodatkowym utrudnieniem jest fakt, że drugi zestaw jest w innych kolorach niż pierwszy, więc nie można sugerować się barwą literki przy dopasowywaniu. Jako, że Zuzia uwielbia magnesiki, zabawa była wciągająca.Magnetyczny alfabet

Po wycięciu literek zostały mi  arkusze, które właściwie do niczego nie mogły się przydać. Zbyt małe, aby z nimi coś zrobić, jednak nie umiałam ich wyrzucić. Oczywiście Zuzia je dopadła i okazało się, że też są świetne do zabawy! Zuzia alfabetu nie zna jeszcze na tyle, aby umieć ułożyć wszystkie literki po kolei. Sytuacja staje się łatwiejsza, gdy elementów zrobiło się mniej. Jako, że nasze magnetyczne literki wycinałam hurtowo, po jednym rzędzie na raz, odpadem były magnetyczne pasy z dziurami w kształcie liter. Wystarczyło je tylko przyciąć (wszystkie skróciłam, aby każdy pasek zawierał trzy litery) i przyczepić na lodówce. Odpada frustracja związana z niedostateczną znajomością każdej jednej literki. Poza tym wdrażam naukę języka angielskiego – wycięte kształty to oczywiście alfabet angielski, nie polski. Przekomicznie musi wyglądać scena, w której siedzimy z Zuzią przy lodówce w przedpokoju, na podłodze, a ja śpiewam „ABC song” i pokazujemy paluszkiem, w którym miejscu jesteśmy.

Dodatkowo wyszła nam swego rodzaju układanka – mamy literki, mamy puste miejsca, nic tylko dopasowywać :)

Magnetyczny alfabet

Hihi, widać, musimy z Zuzią jeszcze popracować nad kolejnością liter ;-)

Jest duże prawdopodobieństwo, że literki zamiast zostać na lodówce, niedługo przeniosą się na Zuziną tablicę magnetyczną, gdzie będą elementem zabawy. A ja już myślę nad kolejnymi zastosowaniami literek. Może sortowanie? Może „parowanie literek” ale ułożonych w słowa? A gdy tylko podrośnie, cała masa zabaw w tworzenie wyrazów, zdań i może nawet jakieś scrabble? Mamy wprawdzie normalne scrabble, ale bądźmy szczerzy, wszystko jest ciekawsze, jeśli jest magnetyczne i wisi na ścianie lub lodówce, zamiast leżeć na stole :)

Póki co, literki są na lodówce, a ja z mężem co kilka dni robimy sobie niespodziankę jakąś krótką wiadomością, i nie zawsze jest to prośba w stylu „kup mleko!” :) Udaje nam się to głównie dlatego, że jak ja wychodzę do pracy to mój mąż jeszcze śpi, więc czyta przy polowaniu na mleko do porannej kawy. Jak ja wracam z pracy, jego często już nie ma, więc ja odczytuję wiadomość, gdy idę po składniki na jakiś obiad… Zawsze jest to bardzo miłe!Magnetyczny alfabet

Similar posts
This website is using the http://www.seowizard.org/ wordpress plugin.