Lustrzane pudełko

Dzieci od maleńkości uwielbiają lustra. Nie ma w tym nic dziwnego; lustro może być czymś naprawdę niezwykłym, a psychologowie na całym świecie uznali jego właściwości naukowe i poznawcze w licznych pracach. Z tego też tytułu lustro zostało na stałe włączone do nauki i zabawy, np. w podejściu Reggio Emilia.

O wykorzystaniu lustra w zabawie jeszcze będę z pewnością pisać, tym razem jednak chciałabym Wam pokazać zabawkę edukacyjną, którą widziałam kiedyś na blogu The Imagination Tree. Zabawka-samoróbka, jak dla mnie genialne uzupełnienie pokoju dziecięcego.

Uwielbiam, gdy moje dzieciątko uczy się poprzez zabawę. Nie ma nic przyjemniejszego niż obserwacja dziecka, które chłonie wiedzę mimochodem, ot tak, przy okazji, jednocześnie ciesząc się z zajęcia w sposób, jak tylko dziecko potrafi. Jedną z takich zabawek jest lustrzane pudełko, które niedawno wykonałam w domu.Lustrzane pudełko

Nasze lustrzane pudełko to trzy akrylowe lustra połączone ze sobą, które pozwalają na całą masę zabaw, mniej lub bardziej edukacyjnych, a najlepsze, że kosztowało mnie ono 15 złotych plus trochę kleju/taśmy. Wydaje się całkowicie bezpieczne, więc bez obaw pozwalam mojemu dziecku na zabawę, od czasu do czasu włączając się, ponieważ mnie samą ciągnie w jego kierunku :)

Nasze lustrzane pudełko (czy jakiekolwiek lustro) to przyjemne wprowadzenie w świat figur geometrycznych, symetrii, wzorów i innych zagadnień ze świata matematyki. Pozwala na bezbolesną naukę co to jest symetria osiowa, czyli potocznie odbicie lustrzane, jednak nasze pudełko dodaje dodatkowego wymiaru i głębi. O jego zastosowaniu jeszcze napiszę, ale wierzcie mi, że jest to świetna zabawa, której nie zapewniają standardowe akcesoria, zabawki czy pomoce dydaktyczne!Lustrzane pudełko

Koszt wykonania takiego pudełka to w moim przypadku 15zł. Zajęło mi to na spokojnie godzinkę, bo kilka razy musiałam zmieniać miejsce swojej pracy.. Wykonane jest z akrylu, ponieważ za surowiec posłużyło lustro z Ikei (klik)! Robiłam rekonesans i szukałam alternatywnych, łatwiejszych źródeł takiego lustra, ale niestety nie miałam szczęścia. Wszystkie lustra, jakie napotkałam, gdy tylko posiadały dopisek „bezpieczne” od razu stawały się kilkukrotnie droższe od ich szklanych odpowiedników. Oczywiście można wykorzystać też standardowe lustra szklane, ale w tym konkretnym przypadku nie chciałam ryzykować. Pudełko nie jest przymocowane do podłoża na stałe, więc obawiałam się, że w ferworze zabawy może upaść, mała będzie chciała je przenosić, poprawiać, będzie stukała w nie różnymi przedmiotami, więc wizja pociętych rączek mnie przerażała. Oczywiście normalne lustro można zabezpieczyć, ale w sumie nie wychodziło to o wiele taniej, więc odpuściłam.Lustrzane pudełko

Jak wspomniałam wcześniej, szukałam bezpiecznego lustra także u producentów – oferują lustra akrylowe z docięciem na wymiar (super!), ale cena mnie dobijała (mniej super :( ). Ostatecznie okazało się, że do mojego celu spokojnie nadaje się bezpieczne lustro dziecięce z Ikei. Lustro nazywa się Drömmare i kosztuje 14,99zł za sztukę. Wykonane jest z tworzywa akrylowego, które odbija światło bardzo wiernie, więc obraz nie jest zniekształcony. Lustro ma wymiary 16 cm x 50 cm, więc teoretycznie wystarczy jedno, aby wykonać nasze pudełko (o mojej małej matematycznej wtopie później…).


Potrzebne materiały:

lustro z Ikei

– skalpel lub nóż do tapet

– linijka (najlepiej metalowa) i blat roboczy lub podkładka

– papier ścierny

– klej typu kropelka i/lub taśma klejąca


Wykonanie:

  1. Jak wspomniałam, lustro z Ikei ma wymiary 16 cm x 50 cm. Chcemy zrobić pudełko z trzema płaszczyznami, więc potrzebujemy trzy małe lustra. Problemem jest fakt, że lustro z Ikei ma bardzo zaokrąglone rogi, co odrobinę zmniejsza nam powierzchnię do wykorzystania. Ja bez pomyślunku postanowiłam zrobić trzy identyczne ściany, więc wycięłam pierwszy i drugi kwadrat na długość odmierzając tyle, ile lustro ma szerokości, czyli 16 cm. Dzięki temu niestety okazało się, że braknie mi lustra i musiałam wyciąć ostatnią ściankę z drugiego nowego, aby uzyskać ściany jednakowej wysokości. Wystarczyło wcześniej ściany zrobić odrobinę niższe i po kłopocie! Na szczęście mam w planie kolejny projekt z wykorzystaniem tego lustra, więc nic straconego, ale spokojnie się da z jednym.Lustrzane pudełko
  2. Lustro oryginalnie jest zapakowane z folię zewnętrzną oraz posiada folię ochronną na samej tafli. Ja zdjęłam folię opakowaniową, ale ochronną zostawiłam, co by na pierwszym etapie nie zniszczyć samego lustra.
  3. Odmierzywszy odpowiednie odległości wycięłam kwadraty odcinając zaokrąglone rogi. W tym celu posłużyłam się metalową linijką i skalpelem. Lustro jest z akrylu, więc pozwala się naciąć, chociaż nie jest to najszybsza metoda. Zapewne można skorzystać z narzędzi elektrycznych, ale wstępny rekonesans na forach dla modelarzy utwierdził mnie w przekonaniu, że skalpel będzie najlepszy i najtańszy. Lustro umiejscowiłam na podkładce do cięcia i wykonałam nacięcie wzdłuż linijki chyba z 20 razy (podkładka lub blat roboczy są istotne, bo każdy ruch kończył mi się ostrzem na blacie). Nie było to wystarczające, aby przeciąć akryl na wylot, ale  skutecznie nadwyrężyło tworzywo.Lustrzane pudełko
  4. Gdy na akrylu pojawiło się wyraźne wgłębienie w miejscu linii cięcia, zwyczajnie przełamałam je. Lustro jest z natury dość elastyczne, więc początkowo będzie się poddawać, ale przy odpowiednim nacisku pęknie wzdłuż nacięcia (nie powinno spowodować żadnej ‘pajęczynki’ po żadnej ze stron). Najgorzej mi szło odłamywanie części z zaokrąglonymi rogami, ponieważ tam pękało mi szczątkowo (zapewne zbyt mały fragment się odginał i nie było odpowiedniej siły, ale teraz myślę, że gdybym to lustro oparła o krawędź stołu i dopiero wówczas łamała, byłoby pewnie lepiej).Lustrzane pudełko
  5. Odłamywanie powodowało powstawanie drobinek akrylu, więc sugeruję operację wykonać w miejscu, gdzie nie narazimy nikogo na obrażenia.
  6. Odłamana krawędź nie była gładka i w takiej postaci nie była bezpieczna. Poza tym uzyskałam ostre rogi. Wyszlifowałam zatem obie krawędzie papierem ściernym starając się nie porysować tafli. Przed szlifowaniem zdjęłam folię ochronną, żeby mi nie przeszkadzała podczas pracy.
  7. Podczas wygładzania stępiłam też wstępnie dwa rogi, ale w sumie zauważyłam, że wystarczy zabezpieczyć jeden, ponieważ pozostałe będą stykać się z drugą taflą, co zniweluje zagrożenie z ich strony. Każde kolejne lusterko najpierw umiejscowiłam względem pozostałych, a dopiero potem ustaliłam, który róg będzie ‘singlem’ i wymaga stępienia.
  8. Z uwagi na fakt, że wykorzystałam oryginalną szerokość lustra (dwa cięcia na lustro, a nie cztery z każdej strony), dwie krawędzie były bezpiecznie oszlifowane przez producenta i tych nie musiałam poprawiać. Niestety tylko jedna krawędź jest krawędzią zewnętrzną, druga styka się ze ścianką, ale lepsze to niż nic. Starałam się tak dopasować lusterka, że krawędzie, które mi gorzej wyszły, były krawędziami wewnętrznymi, a ich niedoskonałości ukryły się podczas klejenia.
  9. Gotowe do montażu tafle wyczyściłam z pyłu i skleiłam klejem Kropelka. Trzeba bardzo uważać, aby nie nanieść za dużo kleju na krawędź, a zwłaszcza, aby Kropelka nie zostawiła kropelek na samej tafli, bo nieodwracalnie uszkodzi taflę w tym miejscu. Kropelka niestety paruje, więc w dwóch miejscach, w których dałam jej za dużo, powstała delikatna malutka mgiełka na tafli. Nie jest specjalnie widoczna, dziecku nie przeszkadza, ale mój perfekcjonizm zapłakał, gdy zobaczył :) Oczywiście można nie kleić klejem, a jedynie taśmą, ale ja chciałam uzyskać sztywne połączenie, czego nie spodziewałam się po taśmie (i to tylko z jednej strony). Ale można próbować! Klejenie wykonałam w oparciu o ścianę. Ustawiłam pionowo jedną ściankę, krawędź drugiej pokryłam klejem i dosunęłam do pierwszej, obie dociskając. Zagwarantowałam w miarę porządny kąt prosty. Gdy klej wysechł podobnie postąpiłam z drugą ścianką. Miałam małe szczęście w nieszczęściu, ponieważ wycinając jeden kwadrat przesunęła mi się linijka, co spowodowało, że jedna krawędź była dłuższa o kilka milimetrów. Wykorzystałam to podczas klejenia; odstająca krawędź pojawiła się w miejscu łączenia z drugą ścianką, dzięki czemu druga ścianka miała do czego się przyklejać (idealny sześcian styka się w rogach minimalnie). Rozważałam przez moment zastosowanie kleju na gorąco, ale bałam się, że wypłynie mi za dużo do wewnątrz pudełka tworząc brzydką i przeszkadzającą w zabawie warstwę. Zależało mi, aby krawędzie idealnie się stykały.
  10. Całą konstrukcję zabezpieczyłam od zewnętrznej strony czarną taśmą montażową. Tak teraz myślę, że można było jeszcze inaczej postąpić i całą konstrukcję osadzić we fragmencie kartonowego pudełka, tj. wykleić trzy strony naszymi lusterkami, uzyskując stabilną konstrukcję, ściany pod kątem prostym i zero konieczności zabezpieczania krawędzi taśmą. Ale u mnie już po fakcie, więc… Lustrzane pudełko

Tak czy inaczej, moja metoda się sprawdziła i póki co moje dziecię korzysta z zabawki w dość swobodny sposób. O konkretnych metodach wykorzystania (w tym gro-zabawa do pobrania!) niebawem :)

Similar posts
This website is using the http://www.seowizard.org/ wordpress plugin.