Gra, która porusza pokolenia..

Często, gdy widzę jakąś grę, mam nieodpartą ochotę ją kupić – uwielbiam grać w planszówki i gry karciane. Gdy zobaczyłam grę o nazwie „Whoonu” (wym. hunju – Kto wiedział?) firmy Cranium Inc, zachciałam oczywiście ją mieć, ale pojawiły się dwa problemy – pierwsze primo, gra w Polsce jest praktycznie nie do zdobycia, a drugie primo, nie ma polskiego wydania, co stwarza duże problemy z rozgrywką ze znajomymi czy nawet moją rodziną. Ale nawet jeśli zostałaby spolszczona (co też mogłam uczynić), ostatecznie nie byłaby idealna. Postanowiłam zatem zrobić własną wersję i przyznam szczerze, że  przeszła moje oczekiwania :)karciana

Oryginalna gra składa się z 300 kart, na których widnieją nazwy ludzi, miejsc, rzeczy, zjawisk itd. Do tego w zestawie jest 36 żetonów o wartości od 1 do 6 oraz koperta, nikomu zresztą niepotrzebna.whoonu

 

O co chodzi w grze? Otóż, przed rozgrywką, w zależności od liczby graczy, rozstawia się w słupku żetony, chociaż samo rozstawienie jest trochę dziwne i nigdy nie mogę zapamiętać jak to powinno być. Wg instrukcji: 3 graczy to 3 żetony o wartości od 1 do 4, czterech graczy to 4 żetony o wartości od 1 do 6, pięciu graczy to 5 żetonów o wartości od 1 do 4, sześciu graczy to 6 żetonów od 1 do 5.

Następnie tasujemy karty i rozdajemy po 4 karty graczom. Pozostałe w tej turze nie biorą udziału. Każdy ogląda swoje karty, ale nie pokazuje innym. Jeden gracz kart nie dostaje – on jest pierwszym „królem/królową”.

Celem gry jest wybranie spośród swoich kart tej karty, która według gracza przedstawia coś, co „król” lub „królowa” najbardziej lubią. Jeśli np. mamy karty z wizerunkiem, szczeniaka, czekolady, pająków i braku zasięgu w telefonie, zgadujemy, że nasza „królowa” ponad wszystko to kocha jednak czekoladę, wybieramy tą kartę i podajemy „królowej” do schowania do koperty. Wszyscy gracze przekazują w ten sposób jedną kartę tak, aby „król” lub „królowa” nie widziała wizerunku. Następnie karty są wyciągane i „król” zaczyna je przeglądać, po czym do każdej karty przydziela jakąś wartość punktową, 1 punkt to coś, co najmniej lubi, a im więcej tym obiekt bardziej pożądany. Na koniec gracze wskazują swoje karty i zabierają żetony, które ich karty zdobyły.

Następuje zmiana „króla”, a cała procedura powtarza się. Z puli nieodkrytych kart każdy dobiera po jednej, a poprzedni „król” bierze wszystkie 4 nowe. Gdy wszyscy będą już „królem” przynajmniej raz (a kolejka może być powtarzana tyle razy ile chcemy), kończymy grę i sumujemy punkty. Osoba z największa ilością punktów wygrywa.

Oczywiście grę można modyfikować, tj. możemy ustalać, którą pozycję „król” lubi najmniej, za co oddałby wszystkie pieniądze itd. Dzięki temu gra szybko się nie znudzi.karciana

Zasadnicza różnica pomiędzy wersją moją a sklepową jest taka, że wersja oryginalna składa się z kart z napisami. Fajnie, ale z leksza nudno.. Moja natomiast to jest feria barw, ludzi i miejsc. Oczywiście każda karta jest podpisana, żeby mieć pewność o czym mówimy, ale duży nacisk kładłam jednak na sam obrazek, aby był maksymalnie ciekawy, kolorowy i wciągający. Dzięki temu grać mogą nawet dzieci, które nie potrafią czytać! Nie mam też żetonów takich jak w oryginale, ale nie szkodzi. Mam coś lepszego – szklane kaboszony! 6 kompletów szklanych kamyków we wspaniale jaskrawych kolorach, do których przykleiłam cyferki oznaczające wartość. Ot, czarny papier i klej Mod Podge. Osobiście uwielbiam kaboszony!karciana

Co do samej punktacji, trzymamy się zasad, aczkolwiek sam fakt nadawania punktów może być wieloraki – można odczytywać kartę i dawać punkt. Można karty rozłożyć i punkt kłaść na karcie. Można z kaboszonów zrobić stosiki i karty przyporządkowywać. Jak komu pasuje.karciana

Kart zrobiłam 400, do tego rewers, zalaminowałam i wycięłam, zaokrąglając rogi. Całość trzymam w drewnianym pudełeczku ze sklejki, które zrobiłam specjalnie do tego celu. Kupiłam kawałki sklejki w Obi, skleiłam klejem do drewna, zaimpregnowałam na brązowo, a przykrywkę przykleiłam filcem. Wnętrze wyłożyłam grubą pianką, a z boku wrzuciłam woreczek z kaboszonami…

karcianaKarty przedstawiają przeróżne tematy, mniej lub bardziej ciekawe, ale z pewnością na każdy można się wypowiedzieć. Nie omieszkałam przygotować też kart typowo dziecięcych, co by moje pociechy też mogły decydować :)karciana

Gra jest rewelacyjna acz prosta. Można grać z osobami ledwo poznanymi, aby przełamać lody i sprowokować dyskusje. Można grać ze znajomymi i rodziną, często łapiąc się na tym, że jesteśmy zaskoczeni wyborami „króla” czy „królowej”. Kto by pomyślał, że tata woli kopytka od lodów i opalania na plaży? Albo, że dziecko jednak woli grę w klasy od budowania modeli samolotów? Dzięki tej grze można bardzo wiele się o sobie nauczyć, także o sobie samym, bo jak często ktoś nam każde zastanowić się nad tym, co dla nas najważniejsze? Osobiście uważam, że produkt końcowy stał się rewelacyjną grą familijną w każdym wieku, a nawet gdy nie gramy, uwielbiamy przeglądać obrazki i sobie o nich rozmawiać…bo jest o czym!karciana

Similar posts

Zapisz się na newsletter

This website is using the http://www.seowizard.org/ wordpress plugin.