Dmuchaj na to…!

W ramach profilaktyki i dmuchania (dosłownie i w przenośni) na zimne odwiedziliśmy logopedę. Mała bardzo dużo mówi, co chwilę opanowuje nowe słowa i zwroty, więc fajnie by było, gdyby w parze z tym szła poprawna wymowa, a mieliśmy wrażenie, że w tym zakresie ma braki. Nie mieliśmy tylko pewności, czy niepoprawne wymawianie słów jest typowe dla jej wieku, czy też zaczynają się u niej konkretne problemy. Na szczęście nie było tak źle, aczkolwiek dostaliśmy parę wskazówek, na co należy zwracać uwagę, jak poprawiać i jak ćwiczyć, aby zmaksymalizować postępy, jaki dziecię robi w mówieniu.

Jak się okazało, podczas rozwoju aparatu mowy prawidłowe oddychanie ma znaczenie. Mięśnie jamy ustnej odgrywają dużą rolę podczas artykulacji dźwięków czy grania na instrumentach typu flet. Nawet przy tak banalnej umiejętności, jaką jest (wydawałoby się) gwizdanie. Ćwiczenie mięśni poprawia ogólną kondycję buzi, może pomóc ograniczyć ślinienie się, a poza tym stanowi całkiem fajną zabawę. Moja mała gaduła spędziła czas u logopedy między innymi bawiąc się w dmuchanie. Tak pozornie łatwa czynność dla dorosłego, dla dziecka może być niesłychanie trudna i wymagająca prawdziwego skupienia. Zwłaszcza, jeśli ten wydech trzeba jeszcze kontrolować w zakresie siły i czasu trwania!prawidłowe oddychanie

Jedną z zabaw, które zapewne można kupić w sklepie, jest przedmuchiwanie pionków na planszy. Kartonowe obrazki przedstawiają wiejską ścieżkę, po której należy poprowadzić jakiś drobny element wyłącznie dmuchając. Jeśli dobrze zauważyłam, fragment, po której poruszają się przedmuchiwane elementy wykonany jest z innego materiału niż pozostała część planszy, co sprawia, że pionki przesuwają się łatwiej po wyznaczonej trasie (zapewne ma to zapobiec ewentualnemu zdmuchnięciu pionka poza ścieżkę). Fajna zabawa, niosąca wiele korzyści poza zasadniczą, na tyle zaciekawiła moje dziecię, że postanowiłam wykonać w domu coś podobnego.ćwiczenie wydechu

Wykonałam 6 plansz, 3 utrzymane w temacie wsi, 3 w temacie terenów bardziej zabudowanych. Plansze można zamieniać kolejnością (chociaż nie wszystkie), co urozmaica zabawę – większość dróg się łączy w odpowiednim miejscu. Plansze przedstawiają wszelakiej maści obiekty (zwierzęta, miejsca, itd.) spokrewnione tematycznie z okolicą, więc można dmuchać, a w przerwie omawiać, co widzimy, dlaczego się tu znajduje, jaką ma historię, itd. prawidłowe oddychanie

Zasadniczym problemem było jednak ograniczenie toru dmuchania. Z wiadomych względów nie dysponuję możliwościami producenta zabawki, więc poradziłam sobie inaczej. Otóż, wszystkie nasze plansze są zalaminowane, aby były bardziej trwałe, więc powierzchnia jednakowa. Trasy jednak postanowiłam wyznaczyć za pomocą drucików kreatywnych. Druciki w kolorze drogi przykleiłam klejem na gorąco i jak na razie trzymają się całkiem nieźle. Stanowią wystarczające ograniczenie dla naszych pionków. Wstępnie próbowałam całą jedną stronę trasy pokryć paseczkiem kleju i dopiero mocować drucik (wiecie, za jednym zamachem niby szybciej), ale z uwagi na małą ilość kleju, nie zdążyłam przymocować drucika, a klej był już zimny. Musiałam więc na raty; kawałek trasy i drucik, znowu kawałek trasy i drucik. Wyzwaniem było nie dopuścić, aby „włoski” kleju na gorąco okleiły mi całą planszę – ułatwieniem okazało się przyklejenie małego fragmentu papierowej taśmy w miejscu, gdzie kończyłam kleić klejem – końcówkę pistoletu wycierałam o papier i urywałam ewentualne „włoski” na miejscu. Papierowa taśma odklejała się z łatwością i wędrowała w nowe miejsce, itd.

Można się bawić, można grać i rywalizować. Można np. ustalić, że wygrywa osoba, która przeprowadzi pionek w mniejszej ilości wydmuchów. Można za kryterium ustalić wypadanie z trasy. A można po prostu ćwiczyć sobie oddychanie bez jakiejkolwiek presji :)

W dwóch miejscach przygotowałam trasę tak, aby nie było drucika na całej jej długości (przy robotach drogowych i panu policjancie), żeby zwiększyć zabawę. W tych miejscach gracz musi skupić się bardziej, ponieważ nie ma drucika, który ograniczałby trasę pionka, a co za tym idzie, łatwiej „wylecieć” poza planszę. ćwiczenie wydechu

A naszym pionkiem w tej chwili jest różowy pomponik. Mała jeszcze nie potrafi tak dobrze dmuchać, więc nie chciałam jej zrażać wybierając element cięższy i mniej podatny na powiew powietrza. Z drugiej strony taki pomponik wymaga delikatności, więc to również stanowi wyzwanie – jak dmuchać nie za mocno?

Plansze mocuję na stoliku, aby moje dziecię miało dostęp do nich z każdej strony (żebyście widzieli, jak kombinowała, żeby być bliżej pomponika…). Obrazki przyklejam kawałkami taśmy klejącej, aby nie przesuwały się podczas zabawy, zarówno popychane rączkami jak i zwyczajnie w odpowiedzi na podmuch.

Nie jest to zabawa na długie godziny, ale z pewnością nawet kilkanaście minut dmuchania będzie lepsze niż nic, zwłaszcza, jeśli logopeda zaleca pracę nad artykulacją dźwięków. A całość mieści się w zwykłej koszulce na dokumenty, więc nie ma problemu z przechowywaniem.wydech-6

Nasze plansze można pobrać tutaj (może nie porywają pięknem, ale chyba są znośne…).

Similar posts

Zapisz się na newsletter

Najnowsze komentarze

This website is using the http://www.seowizard.org/ wordpress plugin.