Zamień stolik w raj..

Mamy stolik do kawy, a właściwie dwa będące zestawem. Bardzo ładne, czarne, ze szklanymi blatami, wielce niepraktyczne przy małych dzieciach. :) Na własną obronę podam, że kupiliśmy je jeszcze zanim Zuzia stała się realną przyszłością i nie mając większego kontaktu z maluchami, zwyczajnie nie wiedzieliśmy, że stoliki pójdą w odstawkę, gdy mała stanie na nóżkach. A tak się stało. Gdy tylko młoda uległa pionizacji, stoliki zmieniły swoje miejsce pobytu. Nadal były w domu, dwa rogi zostały oklejone osłonkami, ale Zuzia się na nich nie bawiła, no bo jak wytłumaczyć maluchowi, że ostrożnie, że szkło, że niebezpiecznie tak stukać młotkiem w blat? :)miasteczko-3

Stoliki mają jedną jednak bardzo ważną cechę (co było wcześniej jednocześnie ich wadą). Oba szklane blaty nie są w żaden sposób przymocowane, co oznacza, że można je spokojnie wyjąć (albo głową podnieść, gdy stolik jest np. kryjówką). Odkąd zainteresowałam się tematem mojego bloga zastanawiałam się jak ten fakt wykorzystać. W taki sposób urodził się nasz nowy stolik do zabawy z wyobraźnią!stół do zabawy

Od tej pory Zuzia ma pozwolenie na zabawę na stoliku bez ograniczeń, chociaż nadal przestrzegamy ją, aby uważała na rogi. Jest już jednak na tyle duża, że wierzę, że nic jej się nie stanie..

Stolik w tej chwili jest miejscem przeróżnych scenek rodzajowych, a wszystko zaczęło się od pierwszej zaproponowanej przeze mnie. Przygotowałam dla Zuzi małe wiejskie miasteczko. Widząc radość w oczach mojego dzieciątka, mnie samej serce rośnie i z czystą przyjemnością bawię się razem z nią.

Zasadnicza cechą stolika jest fakt, że blat szklany został wyjęty i schowany. Nasz nowy blat wykonany jest z płyty HDF i nadal nie jest niczym przymocowany, co sprawia, że gdy przyjdą nasi goście na popołudniową kawkę, zawsze mogę go zastąpić oryginalnym blatem i zorganizować czas dla dorosłych. A nasz blat HDF spokojnie zmieści się za szafą. Albo pod łóżkiem. Albo na szafie…miasteczko-4

Tak przy okazji okazało się, że stolik nie jest do zabawy wcale potrzebny, jeśli się go nie ma. Jest z nim super wygodnie, ale na podłodze zabawa też może być porywająca!

Czy wspomniałam już, że w planach mam już kolejne blaty? Jak słowo daję, chyba będę musiała rzucić swoją pracę, bo przeszkadza mi w realizacji tych wszystkich atrakcji dla Zuzi :)


Potrzebne materiały:

– płyta HDF

– farby w sprayu/akrylowe w tubkach

– różne rodzaje pędzli

– ołówek

– brokat (opcjonalnie)

– lakier bezbarwny


Wykonanie:

  1. Zamawiamy blat o stosownym rozmiarze. Ja kupiłam płytę HDF o grubości 3mm i wymiarze 86 cm x 41cm (dokładny wymiar szyby, którą zastąpiłam). Moja płyta z jednej strony jest laminowana na biało, bo będzie podstawą naszej zimowej scenki rodzajowej w przyszłym roku… Skoro już płyta ma mieć jakiś kolor, czemu nie myśleć perspektywicznie?stół do zabawy
  2. Pracujemy na stronie surowej (teoretycznie spodniej, nielaminowanej). Cały blat pokryłam zieloną farbą w sprayu, która miała imitować trawę. Po pierwszych próbach zauważyłam, że część farby wchłania się, co początkowo mnie przeraziło. Bałam się, że nie uzyskam ładnej powierzchni blatu, ale po chwili okazało się, że nie mogło być lepiej! Struktura płyty częściowo wchłaniając farbę sprawiła, że uzyskany efekt jest rewelacyjny. W różnych miejscach natężenie koloru jest inne, w niektórych miejscach powierzchnia płyty jest bardziej widoczna, co daje bardzo naturalny efekt!stół do zabawy
  3. Gdy farba wyschła przystąpiłam do projektowania elementów krajobrazu. Z białej kartki wycięłam kształt drogi, ścieżki, jeziorka i przyłożyłam do tablicy. Następnie odrysowałam je ołówkiem.stół do zabawy
  4. Odrysowane elementy pomalowałam farbami akrylowymi. Nie mam stabilnej ręki, więc miejscami jest krzywo i niedokładnie, ale szczerze? Nikomu to nie przeszkadza, a w szczególności Zuzi (jedynie moje ego czasami podczas zabawy cicho postękuje). Prawda jest taka, że gdy dodamy elementy dekoracji i przestaniemy wpatrywać się w sam blat, a zobaczymy go jako element całości, drobne niedoskonałości znikają. Co oczywiście nie znaczy, że nie możemy dążyć do doskonałości!
  5. Przy pracy z farbami akrylowymi poradzono mi, aby iść od koloru najciemniejszego do najjaśniejszego. W ten sposób łatwiej uzyskać bardziej realistyczne kolory krzewów czy wody. To była jedyna techniczna rada jaką miałam, ale trzeba przyznać, że się sprawdziła. Dobrze jest też mieć do dyspozycji pędzle z gąbki. Łatwiej nimi uzyskać delikatne i rozproszone ślady, co szczególnie się przydało przy tworzeniu krzewów. Nie potrzeba kupować od razu wielkich tub farby, jeśli ktoś wie, że ich nie zużyje. Ja zakupiłam cały zestaw farbek w malutkich tubkach, dzięki czemu za 20 zł zdobyłam wszystkie kolory w kilku odcieniach, a i tak po nich nie widać, że były używane.
  6. Tworząc wodę, chciałam nadać jej głębi, więc mokrą jeszcze farbę oprószyłam srebrnym i niebieskim brokatem. Woda nabrała innego wymiaru i teraz delikatnie mieni się, gdy zaświeci słońce. Przy sypaniu trzeba uważać, aby nam się nie wysypało za dużo na raz (albo, co gorsza, na nasze płótno nie spadły sklejone kulki brokatu).
  7. Największy problem miałam z uzyskaniem ładnych cienkich linii na drodze. Na zdjęciu można zauważyć moje nieudolne próby walki z pędzlem. Ostatecznie usunęłam białe mazy, co zostało, zamalowałam na czarno, a ostatnia wersja linii i pasów powstała przy użyciu korektora w pisaku :) Stwierdziłam, że to też swego rodzaju farba, więc czemu nie? Pisak jak długopis, bardzo ładnie dał się prowadzić, co zaowocowało całkiem niezłym efektem.
  8. Całość odstawiłam na dobę, aby wszystko dokładnie przeschło.
  9. Na koniec cały blat pokryłam kilkoma cienkimi warstwami matowego lakieru bezbarwnego w sprayu. Chciałam w ten sposób zabezpieczyć blat przed ewentualnym porysowaniem, zwłaszcza w przypadku drogi, gdzie przewidywałam największy ruch samochodowy.stół do zabawy

Gotowy blat już sam w sobie jest ciekawym miejscem do zabawy. Ja wiem, że dzieciom niewiele potrzeba i czasem zwykły brązowy karton może być rewelacyjnym ogrodem, trasą wyścigów czy nawet przestrzenią kosmiczną, ale wątpię, żeby którekolwiek dziecko nie było zachwycone takim stolikiem czy samym jego nakryciem. Zwłaszcza, jeśli towarzyszą mu nowe zabawki :)stół do zabawy

Nasz stolik w wersji oryginalnej to mała wieś. Zasadnicze jej elementy to domki, drzewka i płoty – wszystko wykonane prawie od zera za niewielkie pieniążki. W przypadku domków, za bazę obrałam miniaturowe ozdoby w postaci karmników dla ptaków – niedługo tutek krok po kroku.. Drzewka i płoty też doczekają się swoich instrukcji, bo są bardzo łatwe do wykonania a niesłychanie zmieniają krajobraz, nie tylko na naszym stoliku.

 

A teraz solidna porcja zdjęć :)

Ostatni Zuzia bardzo lubi konie, więc kupiłam zestaw figurek na Allegro. Od razu kupiłam całą masę innych figurek do naszych kolejnych scenek (nie mogłam się powstrzymać – są cudne i o niebo tańsze niż Schleich). Jeśli kogoś interesuje, sprzedawca nazywa się rafalleczek.

stół do zabawystół do zabawystół do zabawystół do zabawystół do zabawystół do zabawy

Similar posts
  • Iwona F

    Cudowne! Osobiście jestem bardziej niż zachwycona i też bym się chętnie z Zuzią pobawiła! :)

This website is using the http://www.seowizard.org/ wordpress plugin.