Oba bieguny w jedno popołudnie..

Pierwszą dioramę zrobiłam w prezencie o motywie placu budowy – klik. Pomysł na tyle się spodobał, że takie małe wielkie światy powstawały częściej, chociaż nie nadążam z opisywaniem. Moje dzieciątko uwielbia zwierzątka, więc nasza wieś na stoliku z Ikei też często powraca w różnych odsłonach- klik. Tym razem wybór padł na zimne rejony – przyszło lato, w domu gorąco, więc każdy sposób dobry, aby się schłodzić.diorama

Nasza ostatnia diorama nawiązuje dość luźno do biegunów. Celowo nie wspominam tylko o jednym, ponieważ dopuściłam się małego przekłamania i scaliłam oba (niedźwiedzie polarne mieszkają w rejonie Arktyki, a pingwiny przecież preferują Antarktydę). Cóż jednak zrobić, diorama to nie musi być od razu wierna lekcja geografii, a nie miałam aż tylu zwierzątek, żeby zrobić dwie scenki. Poza tym byłoby nudno! Mamy zatem wszystkie zwierzątka mniej lub bardziej kochające zimno i wodę, a przy okazji zabawy możemy zawsze nadmienić, kto gdzie mieszka.diorama

Nasz mroźny świat był wielkim hitem zarówno dla mnie jak i mojego dziecięcia z kilku powodów. Po pierwsze, chłód! Obecność wielkich brył lodu, kostek i zimnej wody to raj dla umęczonych latem dusz. Oczywiście trzeba uważać, ponieważ nie chcemy od razu odmrozić sobie paluszków, więc zalecam umiar i niekoniecznie taplanie dłoni godzinami!diorama

Oprócz tego po raz pierwszy zastosowałam do zabawy hydrożel. Wiele słyszałam o jego zastosowaniu jako dodatek dekoracyjny i nawadniający do doniczek i wazonów, ale gdy usłyszałam, że stanowi bardzo ciekawe uzupełnienie zabawy sensorycznej, musiałam spróbować. Okazało się, że kulki hydrożelu są niesamowite w dotyku i wręcz się proszą o zabawę! Sama nie umiałam się oprzeć i bawiłam się nimi razem z moim dzieckiem. Trudno jest opisać wrażenia, jakich taka zabawa dostarcza, ale są świetne i zupełnie odmienne od dotychczasowo poznanych. A najlepsze, że hydrożel występuje w różnych kolorach i jest wielokrotnego użytku! Odkryłam także, że pochłaniając wodę, kulki przybierają odcień wody, więc jeśli mamy kulki przezroczyste lub białe i włożymy je do wody z barwnikiem, nabiorą one koloru barwnika (ułatwienie, jeśli trudno nam jest uzyskać konkretny kolor w sklepie). Najtrudniej oczywiście zdobyć niebieski, ponieważ cieszy się dużym powodzeniem z uwagi, iż symuluje wodę. Ja wymieszałam kolor niebieski i biały, uzyskując różnorodne barwy naszego „oceanu”. Oczywiście hydrożel nie jest jadalny i jako tako zabawką nie jest, więc przestrzegam przed pozostawieniem dziecka samemu sobie „w towarzystwie” kulek. Każdy rodzic powinien sam ocenić, czy dziecko wymaga stałego nadzoru – bądź co bądź takie kulki mogą stanowić ryzyko zadławienia. Ja wiem, że mojemu dziecku mogę zaufać, chociaż i tak pudło znajduje się w sercu mieszkania, więc mam właściwie stały pogląd na sytuację.diorama

Element niezbędny, bez którego nie byłoby dioramy to tło. Znalazłam w internecie panoramę, bodajże Islandii i wydrukowałam w maksymalnym formacie tak, aby zasłonić jak najwięcej pudełka. Ostatecznie zrobiłam niecałe trzy ściany. Teoretycznie była to jedna panorama, więc poszczególne części powinny się łączyć bez większego śladu, ale przyznaję, że zależało mi na czasie i do tej części się nie przyłożyłam. Przykleiłam obrazki jak leci, co w sumie nikomu oprócz mnie nie przeszkadza – moje dziecię nie zauważa problemu, więc czuję się rozgrzeszona :) Można to było jednak zrobić lepiej..diorama

Dużym elementem naszej dioramy były wielkie bryły lodu. Dwa dni wcześniej włożyłam do zamrażarki plastikowe pojemniki z wodą – zalecam zrobić to odpowiednio wcześniej, ponieważ chcemy zamrozić wodę na wskroś, nie chcemy natomiast przykrej niespodzianki w postaci płynącego środka. W jednej bryle postanowiłam zawczasu zrobić jeziorko. W tym celu do wody włożyłam plastikowy kubeczek, a do niego nasypałam kamieni, aby je dociążyć. Gdy całość zamarzła, wyjęłam kamienie i nalałam gorącej wody, dzięki czemu pojemniczek dał się bez trudu wyjąć pozostawiając otwór. Bryły były o tyle ciekawe, że topiąc się tworzyły bardzo śliskie powierzchnie, dzięki czemu nasze zwierzaczki miały darmową zjeżdżalnię :) Jako uzupełnienie dodałam worek kostek lodu kupionych w sklepie (nasza kostkarka nie dałaby rady nadążyć za zapotrzebowaniem).diorama

Nasze zwierzątka to elementy różnorodnych zbiorów i zestawów. Niestety nie widziałam w Polsce kompletu zwierząt typowo oceanicznych lub też zimno-lubnych, więc rozglądałam się za poszczególnymi, wymieniałam się itd. Najczęściej w zestawie znajdował się jeden zwierzaczek, może dwa, stąd nasz zbiór jest dość zróżnicowany zarówno pod kątem rozmiaru poszczególnych okazów, jak i rodzaju materiału. Mamy nawet Pingwiny z Madagaskaru z jajek niespodzianek :) Firma Schleich specjalizująca się w figurkach ma w swojej ofercie kilka zwierzątek, ale nie jestem w stanie wydać 20-30zł za jedno, jeśli mogę mieć w tej cenie kilka. Jak wspomniałam na wstępie, nasze zabawy nie muszą być bardzo realistyczną lekcją geografii czy biologii, więc dopuszczamy pewne odstępstwa (wieloryb mniejszy od morsa, no cóż…)diorama_arktyka-6

Nasz mały wielki świat znajduje się w plastikowym pudle z Ikei, które wiernie służy nam do wszelakich zabaw sensorycznych, jak jesienne pudełko, magiczny piasektęczowy ryż czy piasek. Pudło jest o tyle wygodne, że nie przecieka, jest stabilne, przezroczyste i ma wysokie krawędzie, więc nie tak łatwo wylać zawartość (nawet, jeśli spragnione chłodu dziecię postanowi wykąpać w oceanie nóżki :) ).diorama

Nasza diorama stoi sobie w pokoju i zapewne spędzi tak sporo czasu, do pierwszych chłodów, kiedy nie będzie już tak pociągająca. Bryły lodu oczywiście topią się, ale zawczasu wkładam do zamrażarki kolejny pojemniczek lub dwa z wodą i w międzyczasie tworzę nowe, więc gdy trzeba, wrzucam nowy blok, aby zabawa trwała w najlepsze. Jest to dość tani sposób :) Oczywiście bloki lodu nie są niezbędne, ale uatrakcyjniają zabawę znacznie, więc czemu nie?dioramaMała odgrywała różnorodne scenki, zwierzęta goniły się, zjeżdżały. W pewnym momencie nawet ratowały się nazwajem! Gdy tylko jeziorko w bryle lodu stopiło się odrobinę, mała przebiła je na wylot łyżką tworząc swego rodzaju jamę, do której wpadały zwierzęta czekające na ratunek. Jeśli nasze dziecię ma choć odrobię wyobraźni (a nie znam dziecka, które nie ma jej wcale), taka diorama pobudzi ją jeszcze bardziej, ponieważ szczerze, jak często ma dziecko możliwość zabawy z lodem i wodą w takiej postaci? Do tego niespotykany hydrożel i nowe zwierzątka – sama radość!

 

Similar posts
This website is using the http://www.seowizard.org/ wordpress plugin.