Kalendarz adwentowy inaczej..

Jestem fanką kalendarzy adwentowych. Uważam, że jest to przesympatyczna tradycja, która niesie za sobą kilka użytecznych lekcji, między innymi cierpliwości, co w przypadku dzieci może być problemem. Dlatego każda okazja jest dobra, aby poćwiczyć umiejętność radzenia sobie z oczekiwaniem i pokusą :)adwentowy

Kalendarzy w tej chwili na rynku jest całe mnóstwo, do wyboru do koloru. Można zbierać słodycze, zabawki, kosmetyki, spinki do włosów, pieczątki.. Są nawet gotowe zestawy Lego, które choć przeurocze, to jednak jak dla mnie, odrobinkę za skromne. Oczywiście dla prawdziwego fana, który posiada całą świąteczną wioskę jak najbardziej super, ale my takowej nie mamy, więc elementy z kalendarza same w sobie nie niosą dużej wartości dla mojego dziecięcia. Stąd wpadłam na pomysł stworzenia własnego kalendarza Lego. I okazało się, że trafiłam w dziesiątkę! :)adwentowyMój kalendarz uszyłam z juty, sznurka i drewnianych talarków. Wszystko ręcznie robione, doskonale wpasowuje się w nasz rustykalny wystrój w tym roku. A w każdym jutowym woreczku drugi woreczek, tym razem już foliowy, a w nim klocki. Ale nie byle jakie klocki! Kupiłam odpowiednio wcześniej duży zestaw prezentujący wyciąg narciarski. Coś ok 650 elementów. Wiem, że moje dziecię nie miałoby cierpliwości ułożyć jeszcze tak dużego zestawu, ale jakby je tak podzielić?adwentowy

Najpierw pod nieobecność domowników otworzyłam wszystkie paczki, następnie podzieliłam klocki na kolory i zgodnie z instrukcją, strona po stronie, stworzyłam 24 zestawy z elementami do budowy stoku w kolejności w jakiej występują. Każdy woreczek opatrzyłam cyferką tak, aby wraz z kolejnym dniem można było konstrukcję rozbudowywać.. Zachowanie kolejności jest niezbędne, aby budowa postępowała – nie sztuka wręczyć klocki losowo wybrane, jeżeli nic z nich nie można zrobić. Owszem, jest to pracochłonne, ale się opłaca!adwentowy

W tej chwili moje dziecię z zapałem otwiera kolejne woreczki i rozbudowuje konstrukcję. Czasami klocków jest więcej, czasami mniej – starałam się dzielić je jakoś sensownie, gdy kończą się jakieś wyraźne fragmenty budynku czy strony. A w instrukcji każde miejsce oznaczyłam karteczką, co by maluch wiedział, odkąd zaczynamy. Nie jest to niezbędne, ale przydatne – nie trzeba szukać ani pisać po instrukcji.adwentowy

W ten oto sposób uzyskałam świetny kalendarz adwentowy, który wciągnął moje dziecko bez reszty. Stymuluje te zachowania, które powinien, jest na tyle ciekawy, że kusi, jednocześnie uczy czytania rysunków, myślenia przestrzennego, analitycznego podejścia. Nie są to słodycze, których i tak mamy przez święta całe mnóstwo (nawet mamy kalendarz adwentowy z czekoladkami, a co!), a na dodatek efekt końcowy nie pójdzie do kosza, bo taki zestaw można rozłożyć i kolejnej zimy znowu ułożyć.. Na dodatek podczas pracy zachęca do rozmów na temat zimy i tegorocznego sezonu narciarskiego, na który już czekamy z utęsknieniem.. Czy to nie jest fajne? A ja już obmyślam, jaki zestaw będziemy układały w przyszłym roku!adwentowy

Similar posts

Zapisz się na newsletter

Najnowsze komentarze

This website is using the http://www.seowizard.org/ wordpress plugin.