Dokarmiamy z klasą :)

Nie tak dawno zrobiłam mojemu dzieciątku jesienne pudełko sensoryczne, które w dużej mierze opierało się na pokarmie dla dzikich ptaszków <klik>. Zabawy było, co niemiara, ale jesień się skończyła, więc i pudełko należało zaktualizować.. Zostałam z ładną garścią pokarmu, ale z góry wiedziałam, że będziemy zimą dokarmiać ptaszki… Tylko jak?Pokarm dla ptaków

Wykonałyśmy z Zuzią ptasie ciasteczka i babeczki, które zaczną pojawiać się na naszych drzewkach, gdy wreszcie spadnie śnieg (po cichu liczymy na białe święta…). Zadanie na tyle łatwe, że można je wykonać razem z dzieckiem, przy okazji świetnie się bawiąc! Zuzia właśnie przechodzi etap „ja sama”, więc wręcz rwie się do wszelkich prac, zwłaszcza w kuchni.Karma dla ptaków

Nasze ciasteczka wyszły bardzo ładnie i wyglądały wyjątkowo apetycznie – na tyle, że niewiele brakowało, aby posilił się nimi mój mąż. Zobaczył zboża i słonecznik i stwierdził, że przygotowania do świąt ruszyły pełną parą. Wcale nie zdziwił się obecnością surowej kukurydzy :) Na całe szczęście przypomniał sobie o naszym ostatnim projekcie i nie podłączył się do ptasich przysmaków! :) Na pewno nie pomógł fakt, że ciasteczka były w lodówce, bo z uwagi na obecność żelatyny nie chciałam ryzykować ich zepsuciem… Pierwsze sztuki włożyłam do plastikowego pojemniczka, które zostawiłam nieopatrznie w kuchni, dzięki czemu następnego dnia zaczęła pojawiać się sporych rozmiarów pleśń (chyba, ja się nie znam, ale ciepło i wilgoć zrobiły swoje).


Potrzebne materiały:

– pokarm dla ptaków. My kupiliśmy pokarm dla ptaków dzikich, ale zawsze można wykonać własną mieszankę, zwłaszcza, jeśli nie zamierzamy otworzyć hurtowej produkcji! Nam pokarmu starczy chyba na całą zimę, przy założeniu, że będziemy karmić ptactwo z całej Polski, bo lokalne inaczej pękną z przejedzenia 😉

– żelatyna w proszku

– gorąca woda

– foremki na ciastka

– słomki do picia

– nożyczki

– sznurek

– łyżka

– papier do pieczenia

– miska


Wykonanie:

  1. Rozpuszczamy żelatynę w mniejszej ilości wody niż podano w instrukcji. W naszym przypadku opakowanie rozpuściłam w szklance gorącej wody (sama procedura z pominięciem ilości wody powinna być podana na opakowaniu, gdyż różne rodzaje żelatyn wymagają innego podejścia – np. niektóre nie mogą być rozpuszczane we wrzątku, bo tracą swoje właściwości żelujące). Zmniejszamy ilość wody ponieważ uzyskany swojego rodzaju „klej” musi połączyć nasze ziarenka dość mocno.Pokarm dla ptaków
  2. Do żelatyny dodajemy nasz pokarm. Staramy się, aby wszystkie ziarenka dokładnie się pokryły. Ja zaczęłam od 1 szklanki pokarmu, stopniowo zwiększając ilość. Dążyłam do tego, aby na dnie miski nie pozostawała mieszanina wody z żelatyną.Pokarm dla ptaków
  3. Gdy już cały pokarm będzie pokryty naszym „klejem”, przygotowujemy się do robienia ciasteczek. W tym celu na papier do pieczenia wykładamy nasze foremki. Można wszystko umieścić na blaszce do pieczenia – łatwiej będzie później przesuwać/przenosić. Zamiast foremek można też zastosować formę na małe babeczki.Pokarm dla ptaków
  4. Każdą foremkę wypełniamy naszą mieszaniną. Umieszczamy w foremkach pokarm „z górką”, ponieważ inaczej po uciśnięciu może być za mało.Pokarm dla ptaków
  5. Dociskamy zawartość foremek. Najlepiej uciąć kawałek papieru do pieczenia i dociskać przez papier – nie będzie nam się pokarm kleił do łapek.Pokarm dla ptaków
  6. W każdą foremkę wkładamy kawałek słomki do picia. Nie jest to najprostsze z uwagi na twarde ziarna, więc sugeruję delikatnie kręcić słomką, aby ją wkręcić jak śrubkę. Chcemy przebić się na wylot, aby później w powstałą dziurkę włożyć sznurek. Pamiętajcie nie wkładać słomki zbyt blisko krawędzi – ciężkie jedzonko może spowodować, że dziurka nie wytrzyma i sznurek rozerwie ciasteczko.pokarm-6
  7. Po kilku godzinach można ciasteczka obrócić, aby wyschły z drugiej strony. W tym celu przycinamy delikatnie słomki, aby nie odstawały ponad ciastko i obracamy foremki. Nie zalecam na tym etapie wyciągać słomek, ponieważ mokry pokarm z drugiej strony może nam razem ze słomką odpaść. Jeżeli zauważamy, że ciasteczka nie chcą się odkleić od papieru, można pomóc sobie nożem delikatnie odcinając foremki od papieru.
  8. Kolejne kilka godzin powinno wystarczyć, aby ciastka wyschły z obu stron. Wyciągamy słomki.Pokarm dla ptaków
  9. Przez dziurki przekładamy sznurek. Gotowe! :)Pokarm dla ptaków

W ramach przygotowań zrobiłam małe rozeznanie w temacie dokarmiania zwierzyny w zimie i nawet się czegoś nauczyłam! Myślałam kiedyś, że dokarmianie to żadna filozofia, a tutaj zaskoczenie. Obowiązują pewne zasady, których przestrzegać trzeba, jeśli nie chcemy wyrządzić więcej szkody niż pożytku.Pokarm dla ptaków

Otóż, dokarmiać należy wyłącznie w okresie surowej zimy, gdy pokarmu faktycznie zwierzęta mogą nie znaleźć pod pokrywą śniegu. Podawanie przysmaków w innych okresach, chociaż podyktowane troską, sprawia, że zwierzęta się rozleniwiają i przestają szukać pokarmu na własną rękę, polegając wyłącznie na człowieku. Zatracają w ten sposób swoją dziką naturę.

Jeżeli dokarmiamy, bo jest ku temu uzasadniony powód, należy to robić zawsze w tych samych miejscach. Jeśli zatem zapraszamy zwierzynę na dane drzewo czy polankę, pamiętajmy, aby tam wracać z pożywieniem, ponieważ raz nauczone, nie będą szukały tak intensywnie gdzieś indziej. Jeśli natomiast zawitają i spotkają się z rozczarowaniem, może to być krzywdzące, bo jak to tak, przecież ostatnio tu jedzenie było, a teraz nie ma?

Dokarmiamy jedzonkiem odpowiednio dobranym do zwierzyny. Jeśli mamy wątpliwości, można dopytać leśniczego bądź przejrzeć fora poświęcone temu tematowi. Nie rzucajmy resztek ze stołu ot tak, bez zastanowienia.

Nie przesiadujmy w okolicach zwierzęcego bufetu, bo prawdziwie dzika zwierzyna może nie chcieć podejść, gdy wyczuje człowieka. Najłatwiej chyba z ptakami – nasze miejskie nie mają większych oporów, aby podlecieć do karmnika czy drzewka, ale to też zależy od gatunku, częstotliwości wizyt człowieka itd. itp.Karma dla ptaków

Oczywiście nie jestem znawcą, ale powyższe wskazówki pojawiały się na wielu portalach, więc zakładam, że są słuszne. Brzmią w miarę sensownie, więc nie wydaje mi się, żebyśmy zrobili krzywdę wdrażając je w życie. Jeśli jednak macie wątpliwości, zachęcam do szerszej lektury wiarygodnych źródeł, bo warto! Takie dokarmianie to świetna okazja, aby z dzieckiem poznać rodzaje zwierząt, poszukać ich śladów na śniegu, omówić, co jedzą i dlaczego. Przy odrobinie szczęścia można zwierzątka nawet zobaczyć, co jest o wiele bardziej satysfakcjonujące (moim skromnym zdaniem) niż taki wypad do zoo, gdzie zwierzątka trzymane są w klatkach. Udanej zabawy!

Similar posts
This website is using the http://www.seowizard.org/ wordpress plugin.