Kulodrom, czyli z górki na pazurki…!

Nie znam osoby, która by nie znała szklaków, czyli małych, kolorowych szklanych kulek. Dopóki nazwa może się różnić pomiędzy regionami, tak zabawka jest znana i lubiana przez wielu. Co ciekawe, nie wszyscy wiedzą tak naprawdę, o co w tych kulkach chodzi. Ot, fajne kuleczki, które wydają miły dźwięk, gdy się zderzają.

Gra w kulki przypomina trochę gre w bule (petankę). Na początku gry rzuca się dużą kulkę na podłogę, a gracze następnie próbują „dokulać” swoje kuleczki, tak aby znalazły się maksymalnie blisko. Cała filozofia.

Zuzia kulki uwielbia. Podrzuca, turla, przekłada, generalnie robi mnóstwo rzeczy, o których bym nawet nie pomyślała, jak np. turlanie kulek po geoplanie (o jego istnieniu w innym poście!). Pewnego razu przygarnęła rulon po folii aluminiowej i zrobiła z niego tunel dla kulek, co upewniło mnie w przekonaniu, że kulodrom Zuzia przyjmie z czystą przyjemnością :)Tor dla kulek

W głowie miałam dwa warianty toru dla kulek, zdążyłam zrealizować jeden, a drugi wykonam może bliżej świąt…tyle zabaw, a tak mało czasu! Chyba rzucę pracę i poświęcę się zabawianiu mojego dziecka :) Ale ja miałam nie o tym… tor nr 1 przeniosłam na dwór, gdyż trwała akurat piękna pogoda, a siedzenie w domu przy pięknej aurze jest zwyczajnie marnowaniem słońca, którego już w tej chwili powoli zaczyna nam brakować… Jak przypuszczałam, zabawa okazała się hitem, zarówno u Zuzi jak i jej kuzyna. Ostatecznie, który chłopiec nie lubi torów wyścigowych, po których coś zjeżdża?


Potrzebne materiały:

– izolacja do rur o średnicy większej niż nasze kulki (nie muszą przecież być szklane, mogą być duże koraliki drewniane itd.). Ja użyłam czterech odcinków izolacji po 2 metry o średnicy 20mm kupionych w OBI, bodajże za 1,99 zł sztuka. To był właściwie jedyny wydatek (kulki już mieliśmy).

– nożyczki

– igła z mocną nitką

– kulki, duże korale, a nawet małe autka

– pojemnik do łapania elementów (zalecany, opcjonalny)

– taśma klejąca, ozdoby (opcjonalnie)


Wykonanie:

  1. Nasz kulodrom był podwójny i miał długość 4 metrów. Składał się z 4 fragmentów izolacji.Kulodrom
  2. Każdy odcinek izolacji rozcięłam wydłuż na dwie połowy, przy czym, w trosce o to, aby nasze kulki nie spadały, jedna część miała wyższe krawędzie (stąd niestety konieczność wyrzucenia pozostałego, górnego kawałka izolacji, ponieważ był za płytki na nasze potrzeby).
  3. Chciałam, aby tor był długi, więc wystąpiła konieczność połączenia dwóch odcinków. Bałam się jednak, że zwykłe połączenie dwóch otwartych zjeżdżalni będzie zbyt delikatne, więc w tym miejscu zrobiłam tunel. Gdy rozcinałam, zgodnie z punktem poprzednim, izolację, kawałek o długości ok. 5cm pozostawiłam w całości.
  4. Ułożyłam wszystkie cztery elementy tak jak powinny ostatecznie wyglądać i zaczęłam je łączyć. Najpierw połączyłam tory na długość. Dwa odcinki ustawiłam względem siebie tak, aby stykały się mini-tunelami, a następnie zszyłam je ze sobą za pomocą igły i mocnej nitki. Starałam się kolor nitki dopasować do koloru izolacji. Niestety izolacja jest dość delikatna, więc kilka razy, przy mocniejszym pociągnięciu igły, nitka przeszła przez izolację nic nie łącząc. Zalecam zatem delikatność. Szyłam dokoła tunelu, dzięki czemu uzyskałam dość stabilne połączenie, czego nie udałoby się zapewne uzyskać, gdyby łączone były otwarte tory. Szycie schowałam pod warstwą taśmy izolacyjnej. Element dekoracyjny pełniący jednocześnie funkcję dodatkowego łączenia.Kulodrom
  5. Gdy połączyłam tory na długość przystąpiłam do ich połączenia jeden obok drugiego. Oczywiście nie jest to etap konieczny, ale ułatwia to późniejszy montaż toru i jego obsługę (większa stabilność), a poza tym pozwala na wyścigi, ponieważ tory są jednakowe (przynajmniej w teorii bo u mnie chyba niezbyt). Tory oczywiście zszyłam nitką i igłą na prawie całej długości, z wyjątkiem pierwszego zakrętu, o czym niżej. Sposób szycia jest dowolny (nie utrzymałam żadnej metody, chociaż się starałam), po prostu miało się trzymać i już!
  6. Jako element urozmaicający zjazd kulek, na pierwszym odcinku wykonałam zakręt. W tym celu pomiędzy oba tory włożyłam dwa patyczki do lodów, lekko je wbijając w izolację, aby się trzymały i nadawały kształt zakrętowi. Najpierw zszyłam fragment obu torów razem, następnie utworzyłam zakręt i ponownie wróciłam do szycia. Rozszerzenie otworu jest konieczne jeszcze na etapie zszywania, ponieważ wpływa to na ustalenie miejsca ponownego szycia (mam nadzieję, że piszę chociaż trochę sensownie :) )Kulodrom
  7. Gotowy kulodrom wyniosłam na podwórko, gdzie został zamocowany do drewnianej ławki zszywkami. Było to konieczne, ponieważ było jasne, że przy każdej serii zjazdów tory będą się przesuwać. Izolacja jest dość lekka i podatna nawet na podmuch silniejszego wiatru.
  8. Długość torów zjazdowych sprawiła, że zjeżdżalnia uginała się pod własnym ciężarem, więc jako dodatkowe wsparcie, przełożyłam tory przez oparcie małego drewnianego krzesełka.Kulodrom
  9. Koniec toru oparłam o krawędź plastikowego pudełka wypełnionego wodą. Z jednej strony miało to nawiązywać do wakacji (zabawa z wodą jest mile widziana w każdej postaci), z drugiej woda amortyzowała upadek kulek, które potrafiły się całkiem nieźle rozpędzić. Kulki są przecież szklane, więc prędzej czy później mogą pęknąć (chociaż nawet po pęknięciu wydają się bezpieczne i nie kaleczą dłoni). Do zbiorniczka włożyłam kilka plastikowych rybek, ot, dla fantazji.Kulodrom
  10. Całość przyozdobiłam flagami i banerami. Z jednej strony „start”, z drugiej „meta”, a po drodze kolorowe flagi, aby ożywić szary kolor izolacji. Ozdoby wykonałam z patyczków do szaszłyków, sznurka, kolorowego papieru samoprzylepnego i taśmy klejącej „washi tape”. Aby sznurek się lepiej trzymał patyczków, na patyczkach nożyczkami wykonałam delikatne wgłębienia, w które wszedł sznurek, a dodatkowo umocowałam go kropelką Kropelki :)

Dzieciaki miały wielką radochę z puszczania kulek. Testowały wszystkie możliwości, kombinacje z jedną kulką, kilkoma, puszczanie razem, osobno, zaczynanie w różnych miejscach toru. Dodatkową atrakcją było wyławianie kulek z wody oraz szukanie zagubionych w akcji, ponieważ w ferworze często nie trafiali w tor i kulki lądowały na trawie..Kulodrom

Myślę, że po takim torze mogłyby również śmigać małe autka, chociaż wówczas przetestowałabym najpierw, czy przejadą zakręty, ponieważ zbyt ostre mogą spowodować, że autko utknie. Przygotowanie całej zabawy, po zebraniu wszystkich materiałów, trwało mniej więcej godzinę, ale zabawy było mnóstwo przez kolejne dni, bo konstrukcja okazała się wyjątkowo wytrzymała. Koszt całkowity to jakieś 10 złotych, więc myślę, że całkiem nieźle jak na ilość radości, jaką zabawka dostarczyła :)

Similar posts
This website is using the http://www.seowizard.org/ wordpress plugin.