Komu potrzebne farby?

Moje dzieciątko ostatnio bardzo lubi wszelkie prace artystyczne. Rysowanie i malowanie zajmują część każdego dnia, chociaż Zuzia ma jedno zbiorcze określenie na te czynności, a mianowicie „manga”. Dlaczego „manga” to akurat nie wiem.. Nikt u nas fanem mangi nie jest, nie kupujemy, nie omawiamy, więc zapewne jest to wielki zbieg okoliczności. Niemniej jednak, dość trafny :)

Przy jednej z wizyt na placu zabaw chciałam uwzględnić właśnie malowanie, bo jak wiadomo, świeże powietrze uprzyjemnia zabawę. Ostatecznie stwierdziłam jednak, że farby to zbyt duży kłopot i ryzyko. Wezmę cały majdan, jakieś dziecko przez przypadek trafi piłką i katastrofa gotowa.. Nie zrezygnowałam jednak zupełnie z pomysłu, a mianowicie, wzięłam pędzel, kubek i samą wodę…

Malowanie wodą na dworze

Okazało się, że farby nikomu do szczęścia nie są potrzebne! Zuzia usiadła na kostce brukowej, dostała pędzel i kubeczek z wodą i bez namysłu zaczęła tworzyć. Fakt, jest jeszcze zbyt mała, aby wymyślać bardzo skomplikowane obrazki, ale to jej wcale nie przeszkadzało! Zabawę z zainteresowaniem obserwowały inne dzieci, bo ostatecznie jak często można zobaczyć, że ktoś maluje wodą chodnik :) Niedługo później do zabawy przyłączyły się inne, także starsze dziewczynki (te odważniejsze!), a ja zaczęłam żałować, że wzięłam tylko jeden pędzel.. Na szczęście wszystkie zachowywały się wzorowo i przekazywały sobie pędzel jak fajkę pokoju :)Malowanie wodą na dworze

Kolejnego dnia nie zabrałam kubka ani pędzla sądząc, że Zuzia nie może tej czynności chcieć powtarzać codziennie, ale jednak.. Mała domaga się przyborów, więc teraz staram się zabierać je za każdym razem. Kto by pomyślał, że tak proste zajęcie może być tak absorbujące? Że nie wspomnę, że jest niesłychanie tanie.. Trzeba jednak brać poprawkę na fakt, że taki pędzel po sesji na dworze raczej do niczego więcej się nadawać nie będzie, bo robi się z niego miotła. Dlatego na pędzle podwórkowe przeznaczam stare pędzle, które w domu już nie są potrzebne.Malowanie wodą na dworze

Mimo to, gdy tylko robi się na dworze troszkę chłodniej, wędrujemy na plac i malujemy. Następnym razem wezmę kilka przedmiotów o prostych kształtach i poproszę Zuzię, aby je „odrysowała” na podstawie cienia jaki rzucają..  I wezmę dwa pędzle…tak na wszelki wypadek :)Malowanie wodą na dworze

Similar posts
This website is using the http://www.seowizard.org/ wordpress plugin.