Gąbki powracają

Przy tak pięknej pogodzie gąbczaste pociski musiały znowu się pojawić na dworze.  Jednak w górach nie zawsze poranki są wystarczająco gorące, aby zrzucać ubranka i wskakiwać do basenu. Dlatego dzieciaki zaczęły powoli, aczkolwiek już na dzień dobry zabawy uwzględniały wodę.

Przy okazji pisania o „latającym kółku i krzyżyku” nabyliśmy całkiem sporo frisbee. Przeczytałam wiele artykułów o frisbee i stwierdziłam, że ich obecność w domu będzie się przydawać i faktycznie. Tym razem frisbee posłużyły nam za talerze. Lekkie, unoszące się na wodzie, stanowiły idealny cel. Wystarczyło na  wewnętrznej stronie nanieść oznaczenia punktowe i można było rzucać! Nie zależało nam na trwałości oznaczeń, więc wykonałam je zwykłym markerem, który na koniec dnia dał się spokojnie usunąć – nie wytrzymał kontaktu z tak dużą ilością wody.Gąbki na talerzach

Gdy pogoda zrobiła się już na tyle piękna, że dzieciaki opanowały basen, starsi przejęli mokre gąbeczki i kontynuowali rzucanie do celu. Jaskrawe talerze frisbee doskonale odznaczały się w słońcu i w cieniu, co ułatwiało grę.Gąbki na talerzach

A na koniec talerze zostały zastąpione…wiadrem :) Duże żółte wiadro służyło za pojemnik do transportu wody między domem a basenem (dzieciaki nie chciały czekać, aż woda z węża ogrodowego się ogrzeje…wygodne dzieci :) ). Rzucanie do takiego wiadra mokrymi gąbkami dawało wiele satysfakcji! Ja osobiście nie mogłam się oderwać, bo zabawa nie wymagała ode mnie dużego wysiłku fizycznego (ale też nie mogłam leniwie siedzieć), mogłam spokojnie rozmawiać z innymi, a z drugiej strony musiałam się postarać i trafić. Przy okazji chłodne od wody gąbki sprawiały niesamowitą przyjemność 😉 Czy to nie jest idealna kombinacja?Gąbko-pociski

Similar posts
This website is using the http://www.seowizard.org/ wordpress plugin.