Z wizytą w Fabryce Elfów

W grudniu miałyśmy odwiedzić magiczne miejsce z kategorii parków rozrywki/placów zabaw o nazwie Wielka Fabryka Elfów. Impreza, która co rok odbywała się w stolicy, w zeszłym roku zawitała także do Katowic, gdzie dzieciaki mogły oddać się wyobraźni i wcielić w rolę dzielnych pomocników szukających rozwiązania elfich zagadek. Poniżej krótki opis naszej wyprawy, która zachwyciła moje dziecię bez reszty, chociaż bez konstruktywnej krytyki się nie obejdzie :) Zdjęć jest kilka, na stronie organizatora jest całe mnóstwo, więc jak komuś potrzeba, zachęcam do wizyty na stronie..

wielka fabryka elfów

Na naszą przygodę wybrałyśmy poniedziałek godzinę 14:00, zaraz po obiedzie w przedszkolu. Na miejsce dotarłyśmy bez przeszkód, łatwy dojazd, parking tuż przy budynku, chociaż w większości zajęty. Strzałki wskazywały drogę, więc na dzień dobry mieliśmy dobre humory.

Od samego wejścia zajęła się nami ekipa kolorowo ubranych elfów, która z uśmiechem zabawiała dzieci. W samym budynku ciepło, a dzieciakom gorąco nie tylko od emocji ale i biegania, więc sugeruję ubrać je na cebulkę, z możliwością zdjęcia zimowego kombinezonu czy ciepłych spodni. Warto także przemyśleć obuwie na zmianę – dzieciaki przedszkolne wszystkie miały swoje buciki, co szczególnie jest przydatne, jak nasze pociechy mają śniegowce czy inne kozaki. Na miejscu jest szatnia, więc mamy gdzie się rozebrać.wielka fabryka elfów

Niestety tutaj też pojawił się też pierwszy zgryz. Otóż, wykorzystałam ofertę Grouponu i kupiłam kupon na wizytę, oszczędzając całkiem fajne pieniążki. Niestety w warunkach znajdował się zapis, że osoba może zakupić 20 grouponów, ale wykorzystać tylko 1. I tutaj zaczęłam się zastanawiać. Co jeśli mam więcej dzieci? Chciałam zabrać swoją chrześnicę, ale jak to, nie mogę wykorzystać kuponu? Mam poprosić jej mamę, żeby go kupiła i mi przekazała? A może musi być obecna w kasie? Chciałam swoje wątpliwości rozwiać rozmową, aczkolwiek podany numer telefonu do Fabryki nie odpowiadał, chociaż próbowałam kilkukrotnie o różnych porach dnia w różne dni.

O samej przygodzie rozpisywać się nie będę, bo nie chcę zdradzać tajemnic i psuć magii zaskoczenia. Po krótce, elfy z katowickiej fabryki wzywają dzieciaki do pomocy przy odnalezieniu sań Św. Mikołaja, które zostały doręczone pod błędny adres.

Zalecany wiek uczestników to 3-10 lat, chociaż ta górna granica to może lekko wygórowana. Różne dzieciaki różnie się bawią. Z pewnością nie wszystkie atrakcje będą dla starszych równie ciekawe, jak dla mniejszych. W naszej grupie średnia wieku to było 5 lat i było idealnie.wielka fabryka elfów

My byłyśmy prywatnie, a nie w ramach grupy zorganizowanej, więc nasz skład to było 8 dzieci. Ilościowo super. Dzieciaki mogły wchodzić ze sobą w interakcje, cieszyły się uwagą animatorki i mogły wszystkiego doświadczyć. Przed nami była grupa przedszkolaków i to już było dla mnie za dużo. Jeśli elf-animator był w stanie ich wszystkich zabawić, żeby nikt nie poczuł, że coś traci, wielkie brawa dla niego. Naliczyłam 20 osób i to jest całkiem sporo, chociaż regulamin mówi o grupach maksymalnie 16-osobowych, więc być może było ich właśnie tyle. Najwyraźniej dzień roboczy w południe to jest dobry termin na taką prywatną wizytę jak nasza :)

Cała wyprawa podzielona była na pomieszczenia, w którym malutkie istoty rozwiązywały zadania. Dzieciaki były zachwycone, aczkolwiek byłam trochę zdziwiona brakiem konsekwencji w dekoracjach. Niektóre pomieszczenia były dopracowane szczegółowo, a niektóre dość pobieżnie, wręcz minimalistycznie. Na duże brawa zasługuje jednak fakt, że sama fabryka mieściła się… w fabryce :) Nie trzeba dziecku ściemniać, że Mikołaj wziął open space w leasing, tylko mamy tereny przemysłowe, ceglane budynki i komin. Stąd też momentami świetnie prezentowały się cukierkowe ozdoby na tle surowych ścian hali, jak te dmuchane zamki. Jak dla mnie, strzał w dziesiątkę.wielka fabryka elfówwielka fabryka elfów

A finał odbył się w przeuroczym pokoju, który wyglądał jak wyjęty ze świątecznej bajki, więc ukłon w kierunku dekoratora!

Byłam lekko zaskoczona, że nie wszystkie zadania dla odwiedzających były związane ze świętami. Wiem, można rzec, że od tej tematyki może zemdlić. Z drugiej jednak strony, jesteśmy w fabryce elfów i każdy świadomie pisze się na 2,5 godziny bożonarodzeniowego szału :) Jestem pewna, że przy odrobinie chęci można program zmodyfikować tak, żeby nawet pozornie zwyczajne zajęcia okrasić szczyptą świąt. Bo cóż jest w budowaniu wieży z drewnianych klocków? Zadanie powtarzane codziennie w domu czy przedszkolu, niczym się nie różniło i tutaj.wielka fabryka elfów

Nie wiem czy cel zamierzony, aczkolwiek rodzice wydawali się chwilami dość zagubieni. Z jednej strony podążali śladami swoich pociech jako bierni obserwatorzy, nie chcąc psuć zabawy swoją pomocą, czy interwencją. Z drugiej jednak strony czasami byli proszeni o udział w zabawie. A czasami nie byli i w sumie nie wiadomo było, czy rodzic ma się wtrącać czy też pozostawić dziecko samemu sobie. Oczywista sprawa, że animator nie jest w stanie poświęcić każdemu dziecku uwagi jednocześnie, ale brak wyraźnych instrukcji sprawiał, że rodzice plątali się pomiędzy dzieciakami, nie do końca wiedząc, czy słusznie, czy też mają się usunąć na bok.wielka fabryka elfów

W połowie zabawy mieliśmy przerwę na złapanie oddechu. Można usiąść, zjeść, napić się, wyjść do toalety. Był też sklepik, więc warto było mieć przy sobie pieniążki. Zalecam jednak nie wynosić jedzenia poza strefę odpoczynku, albo nie przyznawać się dzieciom, że cokolwiek mamy, bo zauważyłam, że wówczas dzieciaki mają tendencję do skupiania się na jedzeniu, a nie na zabawie. Tu jeden wyskoczy po chrupka do mamy, tu drugi po gumę, trzeci jęczy o lizaka w dmuchanym zamku i robi się średnio…wielka fabryka elfów

Na prawie samym końcu przygody dzieciaki odnajdują upragnione sanie. Super, do sań można wejść, zrobić sobie zdjęcie na reniferze. Bomba! Szkoda tylko, że jest tak mało miejsca, że trudno zrobić zdjęcie, aby nie obciąć renifera lub sań bez szerokiego obiektywu, a światło jest tak niefortunne, że odbija się od wszechobecnej czerwieni, więc bez lampy błyskowej nie podchodź. Biedni rodzice, którzy próbowali swoich sił z komórkami, na porządne zdjęcie szans nie mieli.wielka fabryka elfów

A i samo odnalezienie tych sań, co to były motywem przewodnim całego przedsięwzięcia, jakieś takie antyklimatyczne. Ot, dzieciaki, ostatnie miejsce, gdzie nie sprawdziliśmy, o patrzcie, sanie. Kurtyna. Wiem, sama przygoda była rewelacyjna i wyczerpująca emocjonalnie, ale dla obserwatora z boku, brakło tej ostatniej iskry. Porównując do całego wstępu, jaki został poświęcony na wprowadzenie nas w przygodę, poczułam jakby niedosyt. Ale być może organizatorzy czują, że dzieciaki na tym etapie już padają i nie mają sił na kolejne emocje?

Na zakończenie spotkanie z Mikołajem i to była rewelacja. Świetnie dobrany aktor, który rozmawiał z każdym uczestnikiem, każde dziecko poczuło się wyjątkowo. Wszystko w doskonale zaaranżowanym pomieszczeniu rodem z opowieści wigilijnych. I światło o wiele lepsze.. Nawet aparaty w telefonach bez lamp błyskowych dały radę :)wielka fabryka elfów

Ogólnie, wypad bardzo udany. Moje dziecię jeszcze nie zdążyło się dobrze ubrać, a już pytało, czy przyjedziemy znowu. I tu pokonała mnie logiką. Tłumaczę, że przecież zadanie wykonane, sanie odnalezione, to czego chciałaby tu znowu szukać, na co odparła, że przecież jak ten Rudolf te sanie pociągnie i będą tak lecieć, to przecież coś może zawsze odpaść i wtedy to trzeba będzie odnaleźć :) Wówczas odpowiedziałam, jak każdy rodzic na moim miejscu, to znaczy odrzekłam „zobaczymy” 😉

Katowicka przygoda dobiegła końca, a wyczerpane wszelaką radością zasnęło w samochodzie. Mała bawiła się rewelacyjnie, za co organizatorom dziękuję, bo jako fanka świąt zawsze uważałam, że brakuje takiej inicjatywy. Nie wiem, jaki jest zamysł, ale mam nadzieję, że imprezy na terenie kraju będą odbywały się rotacyjnie i w przyszłym roku do Katowic zawita przygoda niedokończonej zabawki lub pierniczków, a zadania będą choć odrobinkę inne. Z drugiej jednak strony wiem, że moje dziecię potrafi w niektóre zabawy bawić się do upadłego powtarzając cały czas ten sam schemat, więc zapewne i tak będzie się świetnie bawić, nawet jeśli program będzie identyczny.

Similar posts

Zapisz się na newsletter

Najnowsze komentarze

This website is using the http://www.seowizard.org/ wordpress plugin.