Plac zabaw – Ikea

Wizyta w sklepie z dzieckiem nie zawsze jest dobrym pomysłem. Najczęściej dziecko się nudzi, a co za tym idzie – przeszkadza, ucieka i generalnie nie pozwala na spokojne zakupy. Ja małej na zakupy nie zabieram, zresztą sama ich unikam. Wyjątkiem jest wizyta w Ikei – sklepie, który jest jedynym miejscem, w którym przyrost naturalny wydaje się zawsze dodatni, i to sporo :)ikea

Ikea też wie, kto jest ich docelowym klientem – młodzi ludzie, którzy się urządzają, mają często małe dzieci, a może dopiero się ich spodziewają. Stąd też sklep dostosowany jest do potrzeb małego gościa, co sprawia, że dziecko nie tylko się nie nudzi w sklepie, ale traktuje taką wizytę jak wypad do bawialni. Jeśli zatem brakuje nam akurat funduszy, albo zwyczajnie mamy ochotę na wizytę w Ikei, warto rozważyć zabranie malucha ze sobą.

Sklep wita typową bawialnią dla dzieci, w której maluch może spędzić godzinkę zupełnie za darmo pod opieką personelu. Bawialnia jest całkiem spora i atrakcyjnie wyposażona w sklepowe zabawki, a także oferuje dodatkowe atrakcje, jak np. „oszklony” tunel biegnący wzdłuż jednej ze ścian. Dzieciaczki znakowane są specjalnym numerkiem niewidzialnym gołym okiem, który również umieszczany jest na dłoni rodzica. Jest to zabezpieczenie przed celową „pomyłką” w odbiorze nie swoich dzieci – ten co dziecko oddaje, ten je również musi odebrać. Personel prosi także o podanie nr telefonu, co się przydaje, zwłaszcza jeśli dziecko trudno znosi rozłąkę. Moja pociecha za pierwszym razem zatęskniła na tyle mocno, że opiekunki zadzwoniły z prośbą o odbiór dzieciaczka :) Wspomnieć należy, że bawialnia ma ograniczone możliwości w ilości dzieci, przez co często rodzice nie mogą skorzystać z tego udogodnienia, ponieważ zwyczajnie nie ma miejsc. Niektórzy oczekują na pobliskich kanapach, gdzie również mamy małą strefę dla dzieci, z dywanikami, konikami, poduchami i telewizorem prezentującym bajki.ikeaikea

Jeśli zdecydujemy się na zabranie dziecka w głąb sklepu, na jego terenie rozlokowane są „dziecięce stacje”, czyli małe punkty oferujące krótką rozrywkę najmłodszym. Najczęściej jest to krzesełko lub kilka przy słupku, na którym wisi ruchoma tablica z wszelakimi zabawami, np. labiryntem, układanką lub podobnymi. Pozwala to dziecku na zajęcie się czymś miłym, gdy rodzice dokonują wyboru szafy czy łóżka.ikea

Oprócz tego mamy dział z wyposażeniem pokoju dziecięcego, który prezentuje wszystkie zabawki i akcesoria możliwe do zakupienia w sklepie. Każdą maluchy mogą wypróbować, sprawdzić czy im się podoba.ikea

Moje dziecię oczywiście najbardziej lubi huśtawkę, a co jakiś czas jest ona inna. Na dziale w ścianach znajdują się otwory, które pozwalają dzieciakom na przechodzenie pomiędzy „pomieszczeniami” na kolankach – częsty powód do frustracji rodziców, którym dzieciaki z radością „uciekają” :)ikea

ikeaikea

W niektórych prezentowanych „pokojach” umieszczone są również akcesoria dziecięce, dzięki czemu nawet podczas zwiedzania nudnego salonu dzieciątko może się chwilowo rozerwać, np. bujając się na koniku.ikea

Obowiązkowym elementem wizyty w Ikea (Ikei?) jest przystanek w sklepowej jadłodajni, gdzie nie tylko w porze obiadowej mamy kolejki. Trzeba przyznać, że jedzenie mają całkiem smaczne! Ale żeby i tutaj maluchy się nie nudziły, przygotowany został kącik z zabawkami, z których dominującą rolę mają zawsze zestawy w stylu małej kuchni, czyli piecyk, zlewozmywak i wszelakiej maści naczynia. Rodzice mogą w spokoju konsumować szwedzkie klopsiki, podczas gdy ich pociechy „gotują” inne przysmaki :)ikeaikea

Na zakończenie warto wspomnieć, że nawet proces reklamacji czy zwrotu towaru jest najmłodszym umilany, a co za tym idzie, także ich rodzicom. Akurat w tym miejscu spędza się zazwyczaj najwięcej czasu, jeśli taka potrzeba zaistnieje, bo najczęściej jest kolejka, a załatwienie sprawy może potrwać. Aby najmłodsi goście (a przy tym ich rodzice) nie tracili cierpliwości, sklep zapewnił kącik dla maluszków i tutaj. ikea

Na słupie z trzech stron wiszą tablice z zabawami, przy czym na jedną składa się multimedialny ekran dotykowy oferujący kilka gier. I nie mówię tutaj o standardowej kolorowance, chociaż i taka jest.Zauważam osobiście przebłysk geniuszu autora, który stworzył np. grę, której celem jest zbudowanie mebelków dostępnych w sklepie. Mamy zarys przedmiotu oraz części składowe i zgodnie z duchem Ikei „zmontuj sobie sam”, dzieci od najmłodszych lat uczą się z czego zbudowana jest kanapa albo stolik :) Jest to bardzo innowacyjne podejście do układanki, co sprawia, że i dzieci chętniej przy tej grze spędzają czas, a jak wiemy, zadowolone dziecko to szczęśliwy rodzic, który łagodniej przechodzi proces reklamacji :)ikeaTak więc, jeśli pogoda jest kiepska, a niekoniecznie chcemy spędzić godzinę czy dwie czekając aż dziecko skończy się bawić w typowej bawialni, warto rozważyć wypad do takiej Ikei. Jest duża szansa, że po wyjściu zadowolony będzie zarówno rodzic jak i dziecko :)

Similar posts
This website is using the http://www.seowizard.org/ wordpress plugin.